Po kilku wyładowaniach akumulatora w ciągu nocy (golf VI) dokonałem wymiany akumulatora na nowy, jednak bez rezultatu. W końcu zauważyłem, że nie gaśnie mi lampka w schowku pasażera.
I teraz czy jeżeli ją odłączyłem od prądu (odłączyłem kabel od oprawki lampki), to wystarczy to aby zlikwidować problem? Czy też sam wyłącznik tej lamki (albo coś innego, np. kable) też może w dalszym ciągu powodować zjadanie prądu?
Czy lepiej zamiast odłączać lamkę nie lepiej "naprawić" ten włącznik poprzez naklejenie na niego czegoś grubszego (to taka wada tego wyłącznika, że z czasem się zużywa, ale wystarczy coś na niego nakleić aby więcej wystawał, miał większy zasięg) aby zaczął tę lampkę odłączać.
Ktoś doradzi?
Nie chcę już katować nowego akumulatora...
Pozdrawiam
I teraz czy jeżeli ją odłączyłem od prądu (odłączyłem kabel od oprawki lampki), to wystarczy to aby zlikwidować problem? Czy też sam wyłącznik tej lamki (albo coś innego, np. kable) też może w dalszym ciągu powodować zjadanie prądu?
Czy lepiej zamiast odłączać lamkę nie lepiej "naprawić" ten włącznik poprzez naklejenie na niego czegoś grubszego (to taka wada tego wyłącznika, że z czasem się zużywa, ale wystarczy coś na niego nakleić aby więcej wystawał, miał większy zasięg) aby zaczął tę lampkę odłączać.
Ktoś doradzi?
Nie chcę już katować nowego akumulatora...
Pozdrawiam