witam wszystkich, mam dziwny problem z zasilaniem mojego komputera. kiedys mialem jakis zasilacz 350 (jakis deer czy cos takiego), taki za 39 zeta, chodzil na nim sempron 2500+, radeon 9550, 2x256ramu, dysk 160 sata, dysk 40 ata, cd-rw i dvd+rw, dotego mialem w obudowie 2 wiatraki na 12v. mialem masakryczne skoki napiecia, na piecie na rdzeniu procesora skakalo z 1,6v na 1,616 1,632 az do 1,650!! (wg cpu-z i everesta), na zasilaniu +5v mialem ogromne skoki od niewiele ponad 2v do 5,20v (wg everesta), chcialem zabrac sie za overcloaking i stwierdzilem ze te skoki to wina zalilacze (czego mozna sie bylo spodziewac po zasilaczu za 39 zeta
), kupilem nowy modecom feel400, bo ponoc trzyma dobrze napiecie. Niestety po zamontowaniu go do kompa odpalam everesta i patrxze to samo te same skoki
. kumpel powiedzal mi ze to moze byc wina skokow napiecia w gniazdku. co ja mam teraz poczac??, jak myslicie czego to moze byc wina?? czy listwa ze stabilizatorem napiec czy filtrem jakims pomoglaby utrzymac jnapiecie?? bardzo prosze o pomoc.
aha i nie mam zadnej specjalnej listwy przy gniazdku do ktorej jest podlaczony komputer, jest tylko cos w rodzaju przedluzacza/listwy
samorobki
aha i nie mam zadnej specjalnej listwy przy gniazdku do ktorej jest podlaczony komputer, jest tylko cos w rodzaju przedluzacza/listwy
samorobki
Moderowany przez TONI_2003:Zmieniłem temat postu!