Posiadam identyczny zasilacz z identyczną usterką, również po katowaniu na pełnym prądzie (używany był do elektrolizy). Opiszę Wam swoją drogę do przywrócenia urządzenia do sprawności.
W pierwszej kolejności skontaktowałem się z firmą Biall (dystrybutorem takich zasilaczy) i tutaj na plus, że w ogóle dostałem odpowiedź.
Na minus niestety jest fakt, że firma nie chciała podzielić się z informacją, gdzie można takie trafo kupić, nie podali też jakie napięcia występują po stronie wtórnej, bo nie, i mają generalnie do tego prawo - nie oceniam. Zaproponowali, żeby odesłać na naprawę pogwarancyjną, co wiązałoby się zapewne z kosztami przekraczającymi wartość urządzenia (na dzień 13.09.2023 taki zasilacz można kupić za 155zł + dostawa). Wizja wyrzucenia przydatnego w warsztacie urządzenia, któremu brakuje jednego elementu do sprawności jest dla mnie nie do przeżycia, więc postanowiłem w drugiej kolejności uruchomić kontakty.
Po tygodniu udało mi się zdobyć taki sam sprawny zasilacz od znajomego, aby zmierzyć napięcia na trafie. Z woltomierzem w ręku i podpiętym samym transformatorem do 230 V bez obciążenia wygląda to dokładnie tak:
- Wtyczka 3-pinowa, kolory [czerwony, czarny, czerwony]: między czerwonymi 18,7V, a między czarnym a dowolnym czerwonym połowa, czyli 9,37V.
- Wtyczka 3-pinowa, kolory [czarny, biały, czarny]: między czarnymi 10,94V, a między białym a dowolnym czarnym 5,45V.
- Wtyczka 2-pinowa (grubsze kable), kolory [czarny, czarny]: 22,2V.
No i fajnie, mamy napięcia, już można z tym coś zrobić, ale weź człowieku teraz szukaj takiego transformatora... Nawijanie ekonomicznie się nie klei, a próba zastąpienia transformatora zasilaczem od laptopa i przetwornicami DC-DC się nie powiodła (wyświetlacz wywalał EEE EEE, w innych konfiguracjach występowało zwarcie, czasem na wyświetlaczu pokazywały się jakieś cyferki, ale nie miały one z rzeczywistością nic wspólnego).
Po przestudiowaniu schematów podobnych zasilaczy i wiedzy, którą przeczytałem na forum elektrody, postanowiłem, że kostkę [czerwony, czarny, czerwony] zasilę (dostępnym w sprzedaży na dzień dzisiejszy) transformatorem zalewanym PE2012-M 0,6VA 230V/9V*2, natomiast dla kostki [czarny, biały, czarny] będzie podpięty transformatorek zalewany o symbolu PE2010-M 0,5VA 230V/6V*2.
Natomiast zamiast bawić się w szukanie transformatora o wystarczającej wydajności prądowej żeby zasilić ostatnią główną podwójną kostkę uznałem za bez sensu i poszedłem na skróty i wpiąłem się bezpośrednio, w wyjścia z mostka prostowniczego (pomarańczowy i czarny przewód - patrz zdjęcia), zasilaczem od laptopa 19,5V, 4,7A. Zrobiłem tak, bo zasilacz się walał po warsztacie bez kabla i obudowy, i wreszcie znalazł swoje miejsce (spoczynku).
Jakby kto pytał to płytka z transformatorkami (tak samo jak zasilacz o laptopa) zostały podklejone od spodu pianką EVA 4mm, i zostały wklejone na dwustronną taśmę (marki 3M) do "podłogi" w obudowie. W ramach dodatkowego zabezpieczenia i całość zaciągnąłem trytytką, żeby kiedyś tam nie odpadło.
Przy okazji mając temat na blacie dokonałem 2 drobnych przeróbek, czyli zainstalowałem radiator na tranzystor mocy (ten z tyłu obudowy) bo grzeje się on bardzo mocno. Ja wiem, że krzywda mu się przy tych prądach nie dzieje, ale po pierwsze każde urządzenie pracujące w niższych temperaturach to urządzenie dłużej funkcjonujące, a po wtóre, walał się po warsztacie aluminiowy radiator z otworami pod TO3, to wziąłem go i zainstalowałem. No i wyciąłem otwór pod gniazdo IEC, żeby po pierwsze mieć przewód ochronny sprawny, i aby różnicówka w rozdzielnicy mogła wywalać w razie konieczności, no i przy okazji elegancko można odpinać przewód od obudowy.
No i to tyle, zasilacz działa jak należy, napięcia mało wiele z wyjścia pokrywają się z rzeczywistością. Transformatorki są co najwyżej lekko ciepłe podczas ładowania akumulatora samochodowego, tranzystor oczywiście mocno się grzeje, ale już nie parzy już tak okrutnie jak przed jego instalacją.
Koszt całej przeróbki na dzień 13.09.2023 to: 25,20 zł (bez kosztów wysyłki).
Oczywiście każdego kto chciałby powtórzyć taką naprawo-przeróbkę uprzejmie pouczam, że robi to na własną odpowiedzialność, natomiast autor niniejszego posta nie bierze odpowiedzialności za powstałe ewentualnie szkody.