Witam! Kupiłem ostatnio po taniości płytę Asus ROG B350-f Gaming, wszystko było spoko, pracowała z ryzenem 3 1200 i 2x4gb ramu ddr4 od goodram przez 2 tygodnie. Nawet pozwoliłem sobie na podkręcanie, procesor chodził na 1.3v na 3.9Ghz, ramy 3000Mhz, wszystko było spoko. 2 dni temu normalnie wyłączyłem komputer przez windowsa i zauważyłem po kilku minutach, że się nie wyłączył, ekranu już nie wykrywało ale wszystko świeciło itd. Cyknąłem zasilacz i poszedłem spać. Rano komputer nie chciał wstać, ten sam problem jak dzień wcześniej przy wyłączniu, podświetlenie działa, wentylatory się kręcą, obrazu nie ma. Poruszałem kablami, próbowałem różnych kombinacji kości pamięci, 1, 2 ,3, 4 na raz w różnych slotach (tego dnia przyszły mi kolejne 2 kości), kupiłem nową baterię do biosu. Nic nie pomogło. Rozpracowałem, że komputer bez problemu wstaje jeśli zejdzie z niego całe napięcie po cyknięciu zasilacz i wyjęciu baterii, uruchamia się bez problemu, krzyczy, że nie ma baterii, wchodzi do windowsa, jak nowy. Jeśli go zrestartuję to nie wstanie, musi zejść napięcie z płyty. Zauważyłem, że przy włączaniu zapala się czerwony led od cpu ale jeśli w komputerze nie ma baterii to normalnie się włącza. Nie mam aktualnie możliwości sprawdzić innego procesora, jedyny jaki mam to ryzen 5 5500 którego ta płyta nie obsłuży, nie chcę też grzebać w biosie bo boje się, że w trakcie resetu towarzyszącemu updateowi komputer nie wstanie i kompletnie się zcegli a do piątku musi wytrzymać. Ma ktoś jakiś pomysł? Uszkodzona płyta? Dodam, że posta piszę właśnie z tego komputera więc sprawa dosyć groteskowa
Do serwisu nie chcę płyty oddawać bo ją kupiłem za 160zł więc by sie to mijało z celem ale chciałem dać ją bratu. Z góry dziękii!