Szanowni forumowicze.
Realizuję pomysł sterownika analogowego do serwa, które będzie otwierało i zamykało listwę ogrzewania podłogowego. Przygotowałem schemat, zbudowałem urządzenie, lecz napotkałem problem. Modyfikowałem kilka krotnie układ, ale ciągle bez pozytywnych rezultatów.
Koncepcja działania układu:
Zastosowane serwo nie zwraca żadnej informacji zwrotnej o położeniu, wyłączanie go opiera się na wykrywaniu momentu zablokowania silniczka (ok.140 mA). W układzie można wyróżnić obwody konwertera prąd-napięcie, komparator, przerzutnik RS oraz układu generującego impuls po zmianie stanu wejścia.
Aktywacja zmiany położenia serwa uruchamiana jest przez zmianę styku bezpotencjałowego z termostatu w pomieszczeniu. Układ złożony z bramek NOR generuje impuls na przerzutnik RS i ustawia wyjście Q1 w stan wysoki, przekaźnik K2 włącza silniczek (serwo). Gdy silnik serwa zablokuje się (pozycja końcowa zamknięty/otwarty zawór w listwie od podłogówki) napięcie z konwertera prąd-napięcie porównywane jest w komparatorze i jeśli przekroczy nastawioną wartość (ok. 120mA) to wyjście wzmacniacza U2A zresetuje przerzutnik, co w konsekwencji wyłączy przekaźnik K2.
przekaźnik K1 służy wyłącznie do zmiany kierunku obrotów.
Tak chciałbym by układ działał. Problem mam mianowicie w układem być może generującym impuls i resetem przerzutnika. Gdy silnik osiągnie pozycję końcową to przerzutnik się nie resetuje, lecz gdy dotknę go palcem, sonda miernika, to od razu reaguje. Zapewne w układzie jest błąd, być może przekombinowałem z wartościami, ale już 4 noc na tym układem "siedzę" i po prostu brak mi wiedzy w czym może być problem.
Byłbym wdzięczny za sugestie, ewentualnie pomoc, być może źle coś analizuję, już sam nie wiem.
Schemat:
Realizuję pomysł sterownika analogowego do serwa, które będzie otwierało i zamykało listwę ogrzewania podłogowego. Przygotowałem schemat, zbudowałem urządzenie, lecz napotkałem problem. Modyfikowałem kilka krotnie układ, ale ciągle bez pozytywnych rezultatów.
Koncepcja działania układu:
Zastosowane serwo nie zwraca żadnej informacji zwrotnej o położeniu, wyłączanie go opiera się na wykrywaniu momentu zablokowania silniczka (ok.140 mA). W układzie można wyróżnić obwody konwertera prąd-napięcie, komparator, przerzutnik RS oraz układu generującego impuls po zmianie stanu wejścia.
Aktywacja zmiany położenia serwa uruchamiana jest przez zmianę styku bezpotencjałowego z termostatu w pomieszczeniu. Układ złożony z bramek NOR generuje impuls na przerzutnik RS i ustawia wyjście Q1 w stan wysoki, przekaźnik K2 włącza silniczek (serwo). Gdy silnik serwa zablokuje się (pozycja końcowa zamknięty/otwarty zawór w listwie od podłogówki) napięcie z konwertera prąd-napięcie porównywane jest w komparatorze i jeśli przekroczy nastawioną wartość (ok. 120mA) to wyjście wzmacniacza U2A zresetuje przerzutnik, co w konsekwencji wyłączy przekaźnik K2.
przekaźnik K1 służy wyłącznie do zmiany kierunku obrotów.
Tak chciałbym by układ działał. Problem mam mianowicie w układem być może generującym impuls i resetem przerzutnika. Gdy silnik osiągnie pozycję końcową to przerzutnik się nie resetuje, lecz gdy dotknę go palcem, sonda miernika, to od razu reaguje. Zapewne w układzie jest błąd, być może przekombinowałem z wartościami, ale już 4 noc na tym układem "siedzę" i po prostu brak mi wiedzy w czym może być problem.
Byłbym wdzięczny za sugestie, ewentualnie pomoc, być może źle coś analizuję, już sam nie wiem.
Schemat: