Tak jak koledzy napisali. LEL to Lower Explosive Limit czyli angielskie oznaczenie DGW Dolna Granica Wybuchowości.
Na czujniki jest napisane czujnik tlenku węgla i gazu. Niestety nie ma jakiego gazu czy ziemnego (sieciowego, którego głównym składnikiem jest metan), czy gazu płynnego (z butli czyli mieszaniny propanu i butanu).
Dla metanu DGW wynosi 4,4% (przy takim stężeniu metanu w powietrzu mamy mieszaninę wybuchową) - czyli 4% DGW równa się 0,176% metanu w powietrzu. Dużo poniżej zagrożenia.
Dla propanu DGW wynosi 1,7% - czyli 4% DGW równa się 0,068% propanu w powietrzu.
Alarmy mogą być różnie ustawione. Najczęściej 10%DGW, 20%DGW, 30%DGW, 40%DGW i powyżej takich wartości czujnik zacząłby alarmować. Niestety instrukcja jest średnia i nie ma w niej podanych poziomów przy jakich alarmuje urządzenie, a jedynie poziom przekroczenia 20%DGW jako graniczny. W karcie i na stronie znalazłem, że przy 10%DGW.
Co ciekawe sensory półprzewodnikowe inaczej reagują na metan, a inaczej na propan-butan więc rzeczywiste poziomy mogą być zupełnie inne. Do tego są nieliniowe więc robienie na nich pomiaru może być obarczone dużymi błędami. Samo urządzenie oczywiście robione w Chinach.
Natomiast do rzeczy.
Jeżeli czujnik pokazuje coś to zakładasz, że coś jest.
Pierwszy test to wyniesienie na świeże powietrze. Jeżeli tam wskazania spadają do zera to rzeczywiście coś jest w powietrzu i raczej nie jest to usterka sensora (może być samego detektora).
Pytanie co to jest.
Może być nieszczelność, a może być reakcja czujnika na coś innego (inny gaz, śmieci w powietrzu, temperaturę, wilgotność (skok) itd.)
Tym samym należy sprawdzić instalację gazową pod kątem nieszczelności i jeżeli ich nie ma to poszukiwać dalej co może powodować reakcję czujnika.
Często reakcje powodują różnego rodzaju środki chemiczne.