Używaj to z zasilaczem, jak każdy normalny człowiek. Bateria akumulatorów nie jest wieczna (ok. 1000 cykli pełnego rozładowania i ładowania, a w rzeczywistości mniej). Dodatkowo akumulatory litowo jonowe muszą być mocno zabezpieczone, żeby użytkownik nie zrobił sobie krzywdy. Inne akumulatory przestają działać, te potrafią się palić od roboty. W myśl obecnie panujących trendów użytkownik ma nie grzebać w urządzeniu, ma to zrobić serwis. Serwis musi wyłożyć sporo gotówki (może być też przelew na skutek innych trendów) na oprogramowanie, które odblokuje układy zabezpieczające tę baterię. Możliwe, że nie ma takiej możliwości, bo projektant urządzenia pod naciskiem księgowych i zarządu firmy, w której pracuje, nie przewidział możliwości naprawy i musisz sobie kupić nowe urządzenie.
Gdybyś jednak chciał złamać ten układ, to na płytce jest jakiś układ zabezpieczający, być może jest to jeden z układów produkcji Texas Instruments. Jak go znajdziesz, to na stronie TI.com znajdziesz też oprogramowanie, którym odblokujesz ten układ.
Możliwość naprawy baterii, to właściwie jej wymiana. Piszesz, że jej napięcie wyniosło 4V, a ile ogniw tam jest połączonych szeregowo? Jeśli napięcie ogniwa, lub baterii ogniw połączonych równolegle (znowu przepisuję podstawy elektrotechniki, ale to już ostatni raz, bo nikt tego nie czyta) spadnie poniżej minimalnego dla akumulatora litowo jonowego, to w zasadzie te akumulatory są do wymiany. Kupujesz takie po ok. 22 zł nowe, albo jakieś z demobilu, lutujesz je szeregowo lub równolegle i szeregowo, włączasz w układ i odblokowujesz zabezpieczenie. Oczywiście do odblokowania będzie potrzebny kabel łączący komputer z układem zabezpieczenia, ale to powinno być w dokumentacji producenta.