Ostatnio napisałem na elektrodzie 5 lata temu.. Ówczesny post nie został dobrze przyjęty
Od tego czasu starałem się uczyć, widziałem więcej, zdałem egzamin na uprawnienia E 1kV, uodporniłem się też na prośby o zrobienie czegoś prosto, prowadziłem warsztaty wyczulające na rozpoznanie typowych zagrożeń w domowych instalacjach i od czasu do czasu czytam i oglądam materiały branżowe oraz opracowania, głównie dotyczące bezpieczeństwa w zastanych instalacjach
Mam nadzieję, że to zmywa 'hańbę' tamtych dni :P
Do rzeczy:
Wstęp:
Od niedawna pracuję w firmie produkującej maszyny. Mam kilka wątpliwości co do ich budowy i chciałem się upewnić, czy zasadne.
Maszyny są wykonane jako metalowe skrzynie podłączone do styku ochronnego, zawierają zasilacze w I klasie wymagające styku ochronnego itp, są więc typowo w I klasie. Jednak mają w sobie także zasilacze pomocnicze wykonane w II klasie ochronności. Bieguny '-' tych zasilaczy są połączone we wspólną masę. Masa nie łączy się z obudową. (oddzielną rzeczą jest, że w maszynie sens przewodów brązowego i niebieskiego nie jest jednoznaczny (L/N ?? N/L) i też nie wiem, jak to powinno być rozwiązane).
1. Nazewnictwo:
Tylko w brytyjskich materiałach trafiłem na opis takiej konstrukcji, priorytet wydaje się zabierać klasa I: 'urządzenie w I klasie ochronności z elementami w II klasie'.
Pytanie 1: Jak formalnie nazwać taki przypadek jeśli chodzi o przynależność do klas ochronności?
2. Bezpieczeństwo.
Dostępne części metalowe 'bezpiecznej' strony urządzeń w II klasie ochronności nie mogą być połączone ze stykiem ochronnym. O tym jest mowa chociażby w wątku https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic824765.html#4233357
Jednak w 'moich' maszynach praktycznie wszystkie metalowe części są podłączone do PE, a nieliczne elementy w II klasie są zewsząd otoczone potencjałem przewodu ochronnego - patrz rysunek (na niebiesko izolowane zamocowanie).
W praktyce dotknięcie na raz do obu części, na rysunku złotej i srebrnej, powoduje słabe porażenie, kilkukrotnie bardziej wyczuwalne niż np. typowy prąd upływu z obudowy laptopa podłączonego od zasilacza, już niepokojące. Ten prąd upływu wynika z użycia kondensatorów filtrujących Y w zasilaczach. Poszukałem norm w tej kwestii i IEC60950, dotycząca sprzętu biurowego i informatycznego, ustala górną granicę prądu, jaki może popłynąć ze strony bezpiecznej przez człowieka (2kOmy) do ziemii na 250?A. Pyt. 2: Jaka norma obowiązuje w przypadku maszyn? Oddzielnie każdy z zasilaczy ma na stronie 'bezpiecznej' napięcie dotykowe o wartości ok. 115Vac i prąd upływu ~130?A. Po spięciu razem mas napięcie wynosi ok. 70V, a prąd 400?A.
Rozwiązanie:
Zasilacze są w porządku. Mój pomysł to zmniejszyć napięcie przemienne między elementami w II kl. a obudową (PE) przy użyciu kondensatora o wartości ok. 100nF (napięcie dotykowe wyniesie ok. 5V). Pyt.3: Nie jestem pewien, czy to legalne rozwiązanie, ani czy można użyć zwykłego kondensatora na 250Vac, czy konieczne kondensatora Y (bezpiecznego). Żeby zapobiec odkładaniu się składowej stałej dodałbym jakiś opór rzędu 100kOmów, myślałem żeby połączyć to ze wskaźnikiem obecności na obudowie napięcia stałego z części w II klasie (24V, masy lub >24V albo <masa). Dodatkowo myślę o żeby dodać warystor, na wypadek gdyby.. (patrz Wątpliwość)
Wątpliwość:
Spokoju nie daje mi też formalność: w kl. I ochronę zapewnia izolacja podstawowa, a przy uszkodzeniu już tylko przebicie na obudowę i SWZ. Jeśli np. zawiedzie pojedyncza izolacja przewodu prądowego prowadzonego w korytku, a w sąsiedztwie są przewody/elementy w II klasie, to na tych elementach pojawi się napięcie niebezpieczne. I to napięcie będzie na nich, z obcego wobec nich źródła. Niebezpieczeństwo z zewnątrz. Pyt. 5: Czy to jest przesłanka za zdegradowaniem II klasy do, naturalnie mniej bezpiecznej, klasy I? Czy można/trzeba to w ogóle zrobić?
Pytanie 6: Czy to raczej oznacza, że nie można na raz prowadzić przewodów prądowych oraz niskonapięciowych z zasilaczy w II klasie. Czy pojedyncza izolacja (przewód LgY) zaspokaja jakieś wymagania w takim przypadku?
Proszę o odpowiedzi, co z zauważonych przeze mnie rzeczy jest w porządku, a co nie. Interesuje mnie zarówno ujęcie formalne jak i dobre praktyki czy inne zagrożenia, których nie zauważyłem.
Z góry dzięki
Do rzeczy:
Wstęp:
Od niedawna pracuję w firmie produkującej maszyny. Mam kilka wątpliwości co do ich budowy i chciałem się upewnić, czy zasadne.
Maszyny są wykonane jako metalowe skrzynie podłączone do styku ochronnego, zawierają zasilacze w I klasie wymagające styku ochronnego itp, są więc typowo w I klasie. Jednak mają w sobie także zasilacze pomocnicze wykonane w II klasie ochronności. Bieguny '-' tych zasilaczy są połączone we wspólną masę. Masa nie łączy się z obudową. (oddzielną rzeczą jest, że w maszynie sens przewodów brązowego i niebieskiego nie jest jednoznaczny (L/N ?? N/L) i też nie wiem, jak to powinno być rozwiązane).
1. Nazewnictwo:
Tylko w brytyjskich materiałach trafiłem na opis takiej konstrukcji, priorytet wydaje się zabierać klasa I: 'urządzenie w I klasie ochronności z elementami w II klasie'.
Pytanie 1: Jak formalnie nazwać taki przypadek jeśli chodzi o przynależność do klas ochronności?
2. Bezpieczeństwo.
Dostępne części metalowe 'bezpiecznej' strony urządzeń w II klasie ochronności nie mogą być połączone ze stykiem ochronnym. O tym jest mowa chociażby w wątku https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic824765.html#4233357
Jednak w 'moich' maszynach praktycznie wszystkie metalowe części są podłączone do PE, a nieliczne elementy w II klasie są zewsząd otoczone potencjałem przewodu ochronnego - patrz rysunek (na niebiesko izolowane zamocowanie).
W praktyce dotknięcie na raz do obu części, na rysunku złotej i srebrnej, powoduje słabe porażenie, kilkukrotnie bardziej wyczuwalne niż np. typowy prąd upływu z obudowy laptopa podłączonego od zasilacza, już niepokojące. Ten prąd upływu wynika z użycia kondensatorów filtrujących Y w zasilaczach. Poszukałem norm w tej kwestii i IEC60950, dotycząca sprzętu biurowego i informatycznego, ustala górną granicę prądu, jaki może popłynąć ze strony bezpiecznej przez człowieka (2kOmy) do ziemii na 250?A. Pyt. 2: Jaka norma obowiązuje w przypadku maszyn? Oddzielnie każdy z zasilaczy ma na stronie 'bezpiecznej' napięcie dotykowe o wartości ok. 115Vac i prąd upływu ~130?A. Po spięciu razem mas napięcie wynosi ok. 70V, a prąd 400?A.
Rozwiązanie:
Zasilacze są w porządku. Mój pomysł to zmniejszyć napięcie przemienne między elementami w II kl. a obudową (PE) przy użyciu kondensatora o wartości ok. 100nF (napięcie dotykowe wyniesie ok. 5V). Pyt.3: Nie jestem pewien, czy to legalne rozwiązanie, ani czy można użyć zwykłego kondensatora na 250Vac, czy konieczne kondensatora Y (bezpiecznego). Żeby zapobiec odkładaniu się składowej stałej dodałbym jakiś opór rzędu 100kOmów, myślałem żeby połączyć to ze wskaźnikiem obecności na obudowie napięcia stałego z części w II klasie (24V, masy lub >24V albo <masa). Dodatkowo myślę o żeby dodać warystor, na wypadek gdyby.. (patrz Wątpliwość)
Wątpliwość:
Spokoju nie daje mi też formalność: w kl. I ochronę zapewnia izolacja podstawowa, a przy uszkodzeniu już tylko przebicie na obudowę i SWZ. Jeśli np. zawiedzie pojedyncza izolacja przewodu prądowego prowadzonego w korytku, a w sąsiedztwie są przewody/elementy w II klasie, to na tych elementach pojawi się napięcie niebezpieczne. I to napięcie będzie na nich, z obcego wobec nich źródła. Niebezpieczeństwo z zewnątrz. Pyt. 5: Czy to jest przesłanka za zdegradowaniem II klasy do, naturalnie mniej bezpiecznej, klasy I? Czy można/trzeba to w ogóle zrobić?
Pytanie 6: Czy to raczej oznacza, że nie można na raz prowadzić przewodów prądowych oraz niskonapięciowych z zasilaczy w II klasie. Czy pojedyncza izolacja (przewód LgY) zaspokaja jakieś wymagania w takim przypadku?
Proszę o odpowiedzi, co z zauważonych przeze mnie rzeczy jest w porządku, a co nie. Interesuje mnie zarówno ujęcie formalne jak i dobre praktyki czy inne zagrożenia, których nie zauważyłem.
Z góry dzięki