Dzień dobry,
jestem wielkim laikiem jeśli chodzi o sprawy związane z prądem, więc w domu też nie mam żadnych specjalistycznych narzędzi 😓, a sprawę też przedstawię najpewniej uproszczonym językiem.
Chciałam się zapytać, czy ktoś z Państwa miał jakiś podobny problem do mojego albo wie, gdzie szukać jego przyczyny?
Chodzi o to, że w pokoju mam gniazdko, do którego przez 14 lat podpięte były zawsze komputery (do 2014 stary, a przez te 9 lat jest ciągle jeden i ten sam), wszystko działało ogólnie bez zarzutu. Teraz nagle zaczął się problem, gdyż po uruchomieniu komputera wyłącza się zarówno on, jak i chyba prąd znika z gniazdka. (Myślałam wcześniej, że to tylko listwa się psuje, jednak po wymianie dalej jest to samo).
Największym zaskoczeniem jest to, że komputer ten (podpięty tak jak wcześniej do listwy) normalnie działa, gdy jest podłączony do innego gniazdka za pomocą tej samej listwy.
Sprawdzone zostało to wadliwe gniazdko - według mojego taty wszystko jest tam w porządku pod względem kabelków. Tato sprawdził również puszkę i też jak dla niego wszystko jest ok - żaden przewód nie jest przepalony ogólnie. Przy okazji okazało się, że jak prąd znika z tego jednego gniazdka, to nie działa również inne (znajdujące się na tej samej ścianie) oraz to, które jest na ścianie prostopadłej do tych dwóch gniazdek, a na domiar wszystkiego prąd znika także w jednym z dwóch świateł górnych i w bocznych (rozrysuję to, bo chyba ciężko jest to sobie wyobrazić). Mogę jeszcze napisać, że jak włączy się któreś z tych dwóch wadliwych świateł (jak nie ma prądu i na pewno, jak włączy się to boczne), to w wadliwych gniazdkach znajdują się dwa plusy (znaczy miernik służący do wykrywania prądu świeci się zarówno w jednym, jak i w drugim otworku). Wiem na pewno, że w tym wadliwym gniazdku na prostopadłej ścianie (nr 3) są tylko dwa albo trzy kable - w każdym razie wygląda to tak, jakby gniazdko nie było podpięte szeregowo (i chyba tak też jest z tymi pozostałymi, ale jak tato tamte sprawdzał, to mnie przy tym nie było). Z ciekawości zaczęłam podłączać też różne przedmioty do jednego z tych wadliwych gniazdek i 12V zasilacz od lampek działał w tym gniazdku (tylko światełka mrygały). Potem, jak prąd wrócił, to po włączeniu bocznego światła, a potem górnego oba świeciły - zgasiłam boczne i prąd ponownie zniknął (po zapaleniu samego górnego też raz zniknął, a raz zniknął po tym, jak zapaliłam górne, następnie boczne i to boczne po chwili zgasiłam).
W pewnym momencie wszystko wróciło do normy i światła, i gniazdka działały normalnie (tak z tydzień to trwało) - do "wadliwego gniazdka nr 1" była przez ten czas podpięta tylko lampka biurkowa, która świeciła, chociaż (nie wiem, czy to jest jakoś powiązane) górne światło nr 2 pomrygiwało potem czasami - aż do ponownego podłączenia komputera pod tamto gniazdko (wadliwe nr 1), bo znowu odcięty został prąd w tych samych miejscach. Dodam, że z moich obserwacji do tej pory wynikało, że mam w pokoju tylko jedną fazę.
____
Jak ogólnie do tego doszło:
3. kwietnia włączyłam komputer i się wyłączył, tak samo listwa, ale wyłączyłam ją i ponownie włączyłam, no i zatrybiło (po razie albo kilku). Następnie po godzinie lub dwóch zgasło mi właśnie górne światło nr 2, ale to tylko na jakoś pół sekudny, po czym usłyszałam ciche pstryknięcie i zapaliło się ponownie. Następnego dnia (4.04) komputer się znowu wyłączył wraz z listwą, ale potem się włączył, jednak monitor już nie - reset sprawił, że wszystko się uruchomiło i działało poprawnie. 3ciego dnia (05.04) komputer już nie chciał się włączyć, listwa podobnie - podpięcie pod "dobre gniazdko" i wszystko działa. 06.04 - próba sprawdzenia, czy to zasilacz, czy jednak gniazdko (przepinanie raz "dobre gniazdko", raz "wadliwe gniazdko nr 1") - brak prądu w: "wadliwe gniazdko nr 1, 2, 3" i "światło górne nr 2" oraz "światła boczne". Nie było tak jakoś przez dzień. 07.04: ciche pstryknięcie górne światło się zapaliło, po czym znowu zgasło i nie działało przez jakiś czas. Chwilę później włączyłam "światła boczne" i potem górne nr 2 - działało, wyłączyłam boczne - znowu przestało działać. Powrót po pewnym czasie do normy. Wymiana żarówek w światłach bocznych, zdjęcie lampy ze "światła górnego nr 2" i zamontowanie samej żaróweczki - wszystko działa (gniazdka i światła). 19.04 - podłączenie komputera pod "wadliwe gniazdko nr 1" - ponowny brak prądu w tych samych miejscach (tj. "wadliwe gniazdko nr 1, 2, 3" "światło górne nr 2", "światła boczne").
____
Ogólnie, tak jak mówię - nie znam się na tych całych sprawach związanych z prądem. Wszelkie Państwa rady wezmę jednak do serca i przekażę mojemu tacie, który już ma ode mnie większą wiedzę, ale go samego mój pokój chyba przerasta 😅 Mimo wszystko zastanawiam się, czy problemem nie jest jakieś przeciążenie tego wadliwego gniazdka nr 1? Może nie wytrzymuje tego przepływu prądu, który jest potrzebny, by uruchomić listwę i włączyć komputer, monitor i drukarkę? Bo gdyby to była wina w komputerze, to chyba to "dobre gniazdko" też by się "wyłączało" przy uruchamianiu komputera, prawda?
jestem wielkim laikiem jeśli chodzi o sprawy związane z prądem, więc w domu też nie mam żadnych specjalistycznych narzędzi 😓, a sprawę też przedstawię najpewniej uproszczonym językiem.
Chciałam się zapytać, czy ktoś z Państwa miał jakiś podobny problem do mojego albo wie, gdzie szukać jego przyczyny?
Chodzi o to, że w pokoju mam gniazdko, do którego przez 14 lat podpięte były zawsze komputery (do 2014 stary, a przez te 9 lat jest ciągle jeden i ten sam), wszystko działało ogólnie bez zarzutu. Teraz nagle zaczął się problem, gdyż po uruchomieniu komputera wyłącza się zarówno on, jak i chyba prąd znika z gniazdka. (Myślałam wcześniej, że to tylko listwa się psuje, jednak po wymianie dalej jest to samo).
Największym zaskoczeniem jest to, że komputer ten (podpięty tak jak wcześniej do listwy) normalnie działa, gdy jest podłączony do innego gniazdka za pomocą tej samej listwy.
Sprawdzone zostało to wadliwe gniazdko - według mojego taty wszystko jest tam w porządku pod względem kabelków. Tato sprawdził również puszkę i też jak dla niego wszystko jest ok - żaden przewód nie jest przepalony ogólnie. Przy okazji okazało się, że jak prąd znika z tego jednego gniazdka, to nie działa również inne (znajdujące się na tej samej ścianie) oraz to, które jest na ścianie prostopadłej do tych dwóch gniazdek, a na domiar wszystkiego prąd znika także w jednym z dwóch świateł górnych i w bocznych (rozrysuję to, bo chyba ciężko jest to sobie wyobrazić). Mogę jeszcze napisać, że jak włączy się któreś z tych dwóch wadliwych świateł (jak nie ma prądu i na pewno, jak włączy się to boczne), to w wadliwych gniazdkach znajdują się dwa plusy (znaczy miernik służący do wykrywania prądu świeci się zarówno w jednym, jak i w drugim otworku). Wiem na pewno, że w tym wadliwym gniazdku na prostopadłej ścianie (nr 3) są tylko dwa albo trzy kable - w każdym razie wygląda to tak, jakby gniazdko nie było podpięte szeregowo (i chyba tak też jest z tymi pozostałymi, ale jak tato tamte sprawdzał, to mnie przy tym nie było). Z ciekawości zaczęłam podłączać też różne przedmioty do jednego z tych wadliwych gniazdek i 12V zasilacz od lampek działał w tym gniazdku (tylko światełka mrygały). Potem, jak prąd wrócił, to po włączeniu bocznego światła, a potem górnego oba świeciły - zgasiłam boczne i prąd ponownie zniknął (po zapaleniu samego górnego też raz zniknął, a raz zniknął po tym, jak zapaliłam górne, następnie boczne i to boczne po chwili zgasiłam).
W pewnym momencie wszystko wróciło do normy i światła, i gniazdka działały normalnie (tak z tydzień to trwało) - do "wadliwego gniazdka nr 1" była przez ten czas podpięta tylko lampka biurkowa, która świeciła, chociaż (nie wiem, czy to jest jakoś powiązane) górne światło nr 2 pomrygiwało potem czasami - aż do ponownego podłączenia komputera pod tamto gniazdko (wadliwe nr 1), bo znowu odcięty został prąd w tych samych miejscach. Dodam, że z moich obserwacji do tej pory wynikało, że mam w pokoju tylko jedną fazę.
____
Jak ogólnie do tego doszło:
3. kwietnia włączyłam komputer i się wyłączył, tak samo listwa, ale wyłączyłam ją i ponownie włączyłam, no i zatrybiło (po razie albo kilku). Następnie po godzinie lub dwóch zgasło mi właśnie górne światło nr 2, ale to tylko na jakoś pół sekudny, po czym usłyszałam ciche pstryknięcie i zapaliło się ponownie. Następnego dnia (4.04) komputer się znowu wyłączył wraz z listwą, ale potem się włączył, jednak monitor już nie - reset sprawił, że wszystko się uruchomiło i działało poprawnie. 3ciego dnia (05.04) komputer już nie chciał się włączyć, listwa podobnie - podpięcie pod "dobre gniazdko" i wszystko działa. 06.04 - próba sprawdzenia, czy to zasilacz, czy jednak gniazdko (przepinanie raz "dobre gniazdko", raz "wadliwe gniazdko nr 1") - brak prądu w: "wadliwe gniazdko nr 1, 2, 3" i "światło górne nr 2" oraz "światła boczne". Nie było tak jakoś przez dzień. 07.04: ciche pstryknięcie górne światło się zapaliło, po czym znowu zgasło i nie działało przez jakiś czas. Chwilę później włączyłam "światła boczne" i potem górne nr 2 - działało, wyłączyłam boczne - znowu przestało działać. Powrót po pewnym czasie do normy. Wymiana żarówek w światłach bocznych, zdjęcie lampy ze "światła górnego nr 2" i zamontowanie samej żaróweczki - wszystko działa (gniazdka i światła). 19.04 - podłączenie komputera pod "wadliwe gniazdko nr 1" - ponowny brak prądu w tych samych miejscach (tj. "wadliwe gniazdko nr 1, 2, 3" "światło górne nr 2", "światła boczne").
____
Ogólnie, tak jak mówię - nie znam się na tych całych sprawach związanych z prądem. Wszelkie Państwa rady wezmę jednak do serca i przekażę mojemu tacie, który już ma ode mnie większą wiedzę, ale go samego mój pokój chyba przerasta 😅 Mimo wszystko zastanawiam się, czy problemem nie jest jakieś przeciążenie tego wadliwego gniazdka nr 1? Może nie wytrzymuje tego przepływu prądu, który jest potrzebny, by uruchomić listwę i włączyć komputer, monitor i drukarkę? Bo gdyby to była wina w komputerze, to chyba to "dobre gniazdko" też by się "wyłączało" przy uruchamianiu komputera, prawda?