Moja siedemnastoletnia pralka w końcu odmówiła całkiem posłuszeństwa. Gdy włączam program, obraca na chwilę bębnem z dziwnym dźwiękiem (wydaje mi się, że chce dać za duże obroty) i przestaje. Na pustym bębnie przy programie odwirowywanie też wkręca na chwilę i przestaje. Jestem kompletnym amatorem jeśli chodzi o elektronikę. Chciałbym się upewnić, czy to padł programator, czy coś w silniku, zanim wyślę do naprawy jedno, bądź drugie.
Zdjąłem silnik i puściłem go na sucho na programie płukanie - wkręcił się mocno na obroty i przestał po chwili. Za którymś resetem zrobił jakby jeden cykl "normalnych" obrotów, ale przy następnym znowu wkręcił się w obroty na chwilę i wyłączył. Zmierzyłem oporność na tacho, na silniku, pokazuje 70Ω. Tacho na mierniku pokazuje jakieś tam wolty, jak obracam wałkiem silnika, więc chyba działa. Sprawdziłem połączenie z tacho do programatora i jest w porządku. Szczotki nowe, chodziła na nich z pół roku. Czy oznacza to, że programator jest popsuty, a może jednak tacho? Jak je sprawdzić bez oscyloskopu?
Zdjąłem silnik i puściłem go na sucho na programie płukanie - wkręcił się mocno na obroty i przestał po chwili. Za którymś resetem zrobił jakby jeden cykl "normalnych" obrotów, ale przy następnym znowu wkręcił się w obroty na chwilę i wyłączył. Zmierzyłem oporność na tacho, na silniku, pokazuje 70Ω. Tacho na mierniku pokazuje jakieś tam wolty, jak obracam wałkiem silnika, więc chyba działa. Sprawdziłem połączenie z tacho do programatora i jest w porządku. Szczotki nowe, chodziła na nich z pół roku. Czy oznacza to, że programator jest popsuty, a może jednak tacho? Jak je sprawdzić bez oscyloskopu?