robertkrystian82 napisał: ...ale cena zaporowa około 500 zł (szok) Lepiej chyba szukać już jakiegoś uszkodzonego Bernarda na części
Niestety, pokrywa na zamówienie to dość kosztowny element gramofonu. Ale skoro zakładasz "przeszczep" z Bernarda, to chyba nie trzeba kupować całego "trupa". Zresztą też ciężko znaleźć je z przyzwoitą pokrywą. Jednak czasem trafiają się same pokrywy do tańszych wyrobów Foniki - może wyjdzie jeszcze taniej?
robertkrystian82 napisał: ...był naps ostrożnie ale napisany nie chlujnie i tak mi sie wydaje dopiero po fakcie
Poczta ignoruje tego typu oznaczenia, poza własnymi naklejkami i informacją zawartą w liście przewozowym. Zresztą tu nie chodzi o jakiś napis na paczce, ale o
nadanie paczki na warunkach szczególnych. To właśnie sposób nadania decyduję o tym, czy paczka trafi na automatyczną linię sortowniczo-przeładunkową, czy też będzie obsługiwana ręcznie przez pracownika. Zupełnie inaczej wygląda także kwestia odpowiedzialności spedytora - w tym wypadku Poczty Polskiej.
robertkrystian82 napisał: nie wiem od czego to zależy ,ale może od parti ,kiedy był wyprodukowany ?!
Raczej nie jest to kwestia konkretnej partii. Po prostu inne modele polskich gramofonów są bardziej niezawodne. Wynika to chociażby ze stopnia złożoności tej konstrukcji. A im większa komplikacja układu, im więcej części czy więcej elektroniki, tym bardziej rośną szanse na ewentualną usterkę. Ot i cała tajemnica, która poniekąd wynika ze zwykłej statystyki. A na to nakłada się jeszcze zwykła niechlujność i prowizorka, z której słynął sprzęt schyłkowego okresu PRL. Oraz kilka "wady wrodzonych". To przede wszystkim niska precyzja i mała powtarzalność parametrów łożyska, kiepskie wykonanie elektroniki (jak ręczna amatorska robota!) czy sprawiające częste problemy cewki napędu talerza. No, ale plusem jest bez wątpienia to, że o szukaniu nowego paska napędowego możesz raczej zapomnieć