Witam,
Zaznaczam, że jestem kompletnym laikiem w tej dziedzinie i za wszystkie źle opisane rzeczy i czynności z góry przepraszam. Proszę o pomoc/radę specjalistów od chłodnictwa. Otóż powyższy model chłodziarko-zamrażarki (w zabudowie) płata mi nie lada figle. 4 miesiące temu moja córka nie domknęła drzwi w lodówce, założyła słuchawki i poszła spać. Sprzęt piszczał przez całą noc (12 godz.) aż wysiadł agregat. Dodam, że lodówka nie jest nowa, 2010 rok produkcji. Po obszernych poszukiwaniach w końcu wezwałem fachowca, który zgodził się przyjechać do MIELE. Na 5 "specjalistów" tylko jeden się podjął wyzwania.
Starszy pan dobrał nowy agregat, zamówił, następnie go zamontował i uzupełnił układ czynnikiem R600a. Ale uczciwie nas uprzedził, że w takiej sytuacji nie daje na tą naprawę gwarancji, ponieważ mogło dojść do jakiegoś wewnętrznego rozszczelnienia i czynnik może uciec w najbliższym czasie. Wszystko działało przez 4 miesiące bez problemu. Aż do ubiegłego tygodnia, kiedy to zapiszczał alarm zbyt niskiej temperatury w chłodziarce. Zamrażarka do dzisiaj działa bez problemu, natomiast chłodziarka już nie. Więc zamówiłem jeden z tych "cudownych" uszczelniaczy w strzykawce i wezwałem na nowo tego samego fachowca, myśląc że ubytek gazu to pewnik, bo i tak też zostałem poinformowany podczas rozmowy przez telefon. Gość odkręcił zaworek, a tam gaz i to spora ilość? Niby nic nie powiedział, ale widziałem zdziwienie na jego twarzy. No, ale osuszył układ, próżnia, uszczelniacz i wpuścił nowy czynnik. Ale chłodziarka nic, zero reakcji? Facet mówi nam, że to chyba elektrozawór, bo normalnie powinna już ruszyć? Po pół godzinie chłodziarka rusza i wszystko wraca do normy. Fachowiec kasę wziął i pojechał. Wstawiliśmy lodówkę na miejsce (wnękę), na drugi dzień problem powrócił.
Więc zły zaczynam sprawdzać samodzielnie na logikę. Obydwa wiatraki od No Frost (podłączane na krótko) działają, bez żadnych drgań itp. Czujniki temperatury po kolei, i tu przepraszam (za pomocą suszarki do włosów i szklanki z lodem). W zamrażarce działa, w chłodziarce są dwa (za lampką), jeden oznaczony na przewodzie (oryginalnie) kolorem czerwonym, drugi niebieskim. Czerwony w pełni działa, niebieski nie reaguje? Wyświetlacz działa, wszystkie przyciski też, odczytuje aktualną temperaturę i w chłodziarce, i w zamrażarce. Uszczelki trzymają (sposób na kartkę papieru). Ale co jest najdziwniejsze...? Wyjęliśmy ponownie lodówkę z wnęki, ustawiliśmy na wózku transportowym, nie odłączając jej od prądu, po może dwóch godzinach temperatura w chłodziarce spadła do zadanej 3°C? Wsunęliśmy ją z powrotem we wnękę, po paru godzinach problem powrócił.
W ku...em się kupiłem nową lodówkę. Miele przetransportowałem do garażu i podłączyłem do prądu (tak dla sprawdzenia). Po 2 godzinach temperatura w chłodziarce spadła do (zadanej) 2°C i utrzymywała się przez całą noc, niestety przed południem zaczęła rosnąć i problem wrócił, wzrost do temperatury otoczenia. Brak mi już pomysłów? Moje prywatne laickie podejrzenia: Z tyłu obok agregatu jest elektrozawór, chyba trójdrożny (ponoć częsta przyczyna awarii)? Ten czujnik w chłodziarce oznaczony niebieskim markerem, nie wiem czy i jak działa i od czego jest? Ewentualne rozszczelnienie układu i powolny ubytek gazu, ale dlaczego pracuje prawidłowo, gdy się nią porządnie poruszy? Szkoda mi tego sprzętu, to naprawdę solidna konstrukcja i wolałbym ją niż 80% dzisiejszego towaru dostępnego na polskim rynku. Z góry dziękuję za wszystkie rady i sugestie. Wrzucam kilka zdjęć czujników i tego elektrozaworu. Pozdrawiam.
Zaznaczam, że jestem kompletnym laikiem w tej dziedzinie i za wszystkie źle opisane rzeczy i czynności z góry przepraszam. Proszę o pomoc/radę specjalistów od chłodnictwa. Otóż powyższy model chłodziarko-zamrażarki (w zabudowie) płata mi nie lada figle. 4 miesiące temu moja córka nie domknęła drzwi w lodówce, założyła słuchawki i poszła spać. Sprzęt piszczał przez całą noc (12 godz.) aż wysiadł agregat. Dodam, że lodówka nie jest nowa, 2010 rok produkcji. Po obszernych poszukiwaniach w końcu wezwałem fachowca, który zgodził się przyjechać do MIELE. Na 5 "specjalistów" tylko jeden się podjął wyzwania.
Starszy pan dobrał nowy agregat, zamówił, następnie go zamontował i uzupełnił układ czynnikiem R600a. Ale uczciwie nas uprzedził, że w takiej sytuacji nie daje na tą naprawę gwarancji, ponieważ mogło dojść do jakiegoś wewnętrznego rozszczelnienia i czynnik może uciec w najbliższym czasie. Wszystko działało przez 4 miesiące bez problemu. Aż do ubiegłego tygodnia, kiedy to zapiszczał alarm zbyt niskiej temperatury w chłodziarce. Zamrażarka do dzisiaj działa bez problemu, natomiast chłodziarka już nie. Więc zamówiłem jeden z tych "cudownych" uszczelniaczy w strzykawce i wezwałem na nowo tego samego fachowca, myśląc że ubytek gazu to pewnik, bo i tak też zostałem poinformowany podczas rozmowy przez telefon. Gość odkręcił zaworek, a tam gaz i to spora ilość? Niby nic nie powiedział, ale widziałem zdziwienie na jego twarzy. No, ale osuszył układ, próżnia, uszczelniacz i wpuścił nowy czynnik. Ale chłodziarka nic, zero reakcji? Facet mówi nam, że to chyba elektrozawór, bo normalnie powinna już ruszyć? Po pół godzinie chłodziarka rusza i wszystko wraca do normy. Fachowiec kasę wziął i pojechał. Wstawiliśmy lodówkę na miejsce (wnękę), na drugi dzień problem powrócił.
Więc zły zaczynam sprawdzać samodzielnie na logikę. Obydwa wiatraki od No Frost (podłączane na krótko) działają, bez żadnych drgań itp. Czujniki temperatury po kolei, i tu przepraszam (za pomocą suszarki do włosów i szklanki z lodem). W zamrażarce działa, w chłodziarce są dwa (za lampką), jeden oznaczony na przewodzie (oryginalnie) kolorem czerwonym, drugi niebieskim. Czerwony w pełni działa, niebieski nie reaguje? Wyświetlacz działa, wszystkie przyciski też, odczytuje aktualną temperaturę i w chłodziarce, i w zamrażarce. Uszczelki trzymają (sposób na kartkę papieru). Ale co jest najdziwniejsze...? Wyjęliśmy ponownie lodówkę z wnęki, ustawiliśmy na wózku transportowym, nie odłączając jej od prądu, po może dwóch godzinach temperatura w chłodziarce spadła do zadanej 3°C? Wsunęliśmy ją z powrotem we wnękę, po paru godzinach problem powrócił.
W ku...em się kupiłem nową lodówkę. Miele przetransportowałem do garażu i podłączyłem do prądu (tak dla sprawdzenia). Po 2 godzinach temperatura w chłodziarce spadła do (zadanej) 2°C i utrzymywała się przez całą noc, niestety przed południem zaczęła rosnąć i problem wrócił, wzrost do temperatury otoczenia. Brak mi już pomysłów? Moje prywatne laickie podejrzenia: Z tyłu obok agregatu jest elektrozawór, chyba trójdrożny (ponoć częsta przyczyna awarii)? Ten czujnik w chłodziarce oznaczony niebieskim markerem, nie wiem czy i jak działa i od czego jest? Ewentualne rozszczelnienie układu i powolny ubytek gazu, ale dlaczego pracuje prawidłowo, gdy się nią porządnie poruszy? Szkoda mi tego sprzętu, to naprawdę solidna konstrukcja i wolałbym ją niż 80% dzisiejszego towaru dostępnego na polskim rynku. Z góry dziękuję za wszystkie rady i sugestie. Wrzucam kilka zdjęć czujników i tego elektrozaworu. Pozdrawiam.