Cześć.
Jestem w trakcie budowy prototypu wielokanałowego układu sterującego (włącz wyłącz).
Wybór padł na HT12E jako nadajnik i kilka HT12D jako odbiorniki.
Transmisja będzie przewodowa (sygnał i masa)
Układ z noty (jeden nadajnik - jeden odbiornik) działa prawidlowo, ale spotykam się z różnymi wartościami rezystorów R Osc.
W jednym schemacie (w sieci) nadajnik ma 1M, a odbiornik 50k, w innym schemacie nadajnik ma 1.5M a odbiornik 450k.
Pytanie pierwsze - O co chodzi i z czego wynika taka różnica? Jakie wartości najlepiej zastosować, aby układy działały stabilnie?
Przypominam, że transmisja będzie przewodowa.
Teraz przejdźmy do meritum.
Jeden nadajnik / wiele odbiorników.
Każdy odbiornik będzie miał inny (stały) adres, ale nadajnik jest jeden, więc adresowanie nadajnika musi być dynamiczne.
Myślę o taktowaniu wejść dresowych nadajnika np poprzez Atmega8 i teraz:
Nadajnik ma wejścia dla 4 przycisków / włączników.
Żeby mieć fizycznie dostęp do większej ilosci przycisków - muszę połączyć je w kilka grup po 4 przyciski.
Wyjścia grup przycisków połączyć - 1 do 1, 2 do 2, 3 do 3 i 4 do 4 i podać na wejścia nadajnika HT12E, a wejścia każdej z tych grup do portów procesora, żeby każda grupa przycisków aktywowała się tylko dla jednego adresu.
Teraz nadajnik ma wejście TE (transmision enable)
Na chłopski rozum:
uC podłączony do nadajnika wybiera pierwszy adres, aktywuje pierwszą grupę przycisków, po czym wysyła impuls na TE, żeby nadajnik wysłał dane do odbiorników.
Dane odbierze HT12D o adresie 1.
uC ustawia kolejny adres, aktywuje następną grupę przyciskow i wysyła impuls na TE.
Dane odbierze HT12D o adresie 2
Cykl powtarza się dla kilku (kilkunastu) adresów i zaczyna od nowa.
Czy to w ogóle ma prawo zadziałać?
Czy są jakieś ściśle określone czasy między ustawieniem wejść dresowych, wejść danych, a zatwierdzeniem transmisji przez TE?
Jaka szybkość można osiągnąć i co ze stabilności ą działania takiego układu?
Inaczej - czy jest tu ktoś, kto zjadł zęby na tych Holtekach?
Jestem w trakcie budowy prototypu wielokanałowego układu sterującego (włącz wyłącz).
Wybór padł na HT12E jako nadajnik i kilka HT12D jako odbiorniki.
Transmisja będzie przewodowa (sygnał i masa)
Układ z noty (jeden nadajnik - jeden odbiornik) działa prawidlowo, ale spotykam się z różnymi wartościami rezystorów R Osc.
W jednym schemacie (w sieci) nadajnik ma 1M, a odbiornik 50k, w innym schemacie nadajnik ma 1.5M a odbiornik 450k.
Pytanie pierwsze - O co chodzi i z czego wynika taka różnica? Jakie wartości najlepiej zastosować, aby układy działały stabilnie?
Przypominam, że transmisja będzie przewodowa.
Teraz przejdźmy do meritum.
Jeden nadajnik / wiele odbiorników.
Każdy odbiornik będzie miał inny (stały) adres, ale nadajnik jest jeden, więc adresowanie nadajnika musi być dynamiczne.
Myślę o taktowaniu wejść dresowych nadajnika np poprzez Atmega8 i teraz:
Nadajnik ma wejścia dla 4 przycisków / włączników.
Żeby mieć fizycznie dostęp do większej ilosci przycisków - muszę połączyć je w kilka grup po 4 przyciski.
Wyjścia grup przycisków połączyć - 1 do 1, 2 do 2, 3 do 3 i 4 do 4 i podać na wejścia nadajnika HT12E, a wejścia każdej z tych grup do portów procesora, żeby każda grupa przycisków aktywowała się tylko dla jednego adresu.
Teraz nadajnik ma wejście TE (transmision enable)
Na chłopski rozum:
uC podłączony do nadajnika wybiera pierwszy adres, aktywuje pierwszą grupę przycisków, po czym wysyła impuls na TE, żeby nadajnik wysłał dane do odbiorników.
Dane odbierze HT12D o adresie 1.
uC ustawia kolejny adres, aktywuje następną grupę przyciskow i wysyła impuls na TE.
Dane odbierze HT12D o adresie 2
Cykl powtarza się dla kilku (kilkunastu) adresów i zaczyna od nowa.
Czy to w ogóle ma prawo zadziałać?
Czy są jakieś ściśle określone czasy między ustawieniem wejść dresowych, wejść danych, a zatwierdzeniem transmisji przez TE?
Jaka szybkość można osiągnąć i co ze stabilności ą działania takiego układu?
Inaczej - czy jest tu ktoś, kto zjadł zęby na tych Holtekach?