Cześć trafił mi się w formie darowizny (złomu) kompresor a raczej zaczątek który ktoś kilkadziesiąt lat temu zaczął i nie skończył. Fotki przedstawiają to cudo. Wiem że nic wartościowego z tego nie wycuduje ale szkoda mi to na złom oddać i postanowiłem to uruchomić na pompowanie kół, jakieś prace warsztatowe. Co zrobiem: podłączyłem silnik 400V w gwiazdę i uruchomiłem, (działa) dorobiłem koło pasowe na silnik i znalazłem pasek, nalałem oleju do sprężarki, połączyłem przewodem gumowym (zwykłym wężem ogrodowym grubym - wytrzyma?) kompresor ze zbiornikiem i uruchomiłem to wszystko. Pracuje OK sprężarka ładnie zasysa i tłoczy co czuć na króćcu. Po ok. 3 minutach na widocznym zaworze wyjściowym (jakiś straszny archaizm) nie pojawia się ciśnienie, nic nie syczy, nie ma ciśnienia. Pytanie 1 - zbiornik ma 20l (tabliczka) po jakim czasie taka sprężarka jedno tłokowa powinna nabić te 3-4 atm. czy to jest własnie kilka (3-4-5 minut czy np. 20 minut bo jak pisałem po ok. 3 minutach na tym wyjsciu nic nie było. Pytanie drugie - wiem że docelowo muszę kupić trójnik, włącznik cisnieniowy zegary itd,. ale na początek póki nie okaże się czy w ogóle jest sens chciałbym to uruchomić na tych zaworach - co to w ogóle jest? Pomijam że zegar pokazuje błędnie bo jest uszkodzony ale co z resztą - czy pokrętłem 1 otwieram i zamykam całkowicie wyjście ze zbiornika? Czy po otwarciu 1 zaworkiem 2 reguluje strumień który idzie na wylot 4? Do czego służy śruba regulacyjna 3? Jest tu jakakolwiek kontrola ciśnienia w zbiorniku? Sorki za być może lamerskie pytania le nie miałem do czynienia z takimi kompresorami. Z góry dzięki