Cześć,
mam kolejny problem z taką oto lodówką:
Liebherr CP 35030 20B / 210
service 0977478-02
Poprzednio poratowałem się opisami z innych Liebherrów i wymieniłem kondensator foliowy w panelu sterowania. Lodówka zaczęła poprawnie pracować do minionego tygodnia. Tym razem zaczęła pracować na przemian cicho i głośno, aż jednego dnia jak zaczęła głośno, tak nie chciała przestać (coś jak bzyczenie). Po resecie 'z gniazdka', już nie chciała pracować, wydawała tylko ciche buczenie i po ok. minucie słychać było cyknięcie. Po kolejnych minutach znowu próbowała i znowu cyknięcie. Po paru dniach włączyłem znowu do gniazdka, zaczęła głośno pracować i 'bulgotać/przelewać', na kręcenie termostatem zareagowała - wyłączyła się w pozycji 0. Po przekręceniu na chłodzenie, znowu już tylko buczy i nie startuje. Wyjęcie wtyczki z gniazda i ponowne włączenie kończy się tym samym.
Jestem o krok od kupienia nowej lodówki, ale może coś udałoby się jeszcze przy tej zdiagnozować. Niepokoi mnie aż tyle zielonego osadu, tym bardziej na obudowie, jakby kapało, co pewnie oznacza ubytek płynu. Lodówka ma pewnie między 15 a 20 lat. Poza kondensatorem nic się nie działo. Próbować ratować, czy wymieniać ? Celujemy w coś za 1200pln, więc pewnie będzie amica FK1815. To lodówka na działkę, więc nie potrzebujemy czegoś dużego. Ta była 'w spadku' ze starego mieszkania.
Z góry dziękuję za pomoc
PS. Może jest na forum ktoś, kto zna fachowca z okolic Grójca ? Na google straszna posucha. Generalnie ten rejon to lipa ze specjalistami ;/
mam kolejny problem z taką oto lodówką:
Liebherr CP 35030 20B / 210
service 0977478-02
Poprzednio poratowałem się opisami z innych Liebherrów i wymieniłem kondensator foliowy w panelu sterowania. Lodówka zaczęła poprawnie pracować do minionego tygodnia. Tym razem zaczęła pracować na przemian cicho i głośno, aż jednego dnia jak zaczęła głośno, tak nie chciała przestać (coś jak bzyczenie). Po resecie 'z gniazdka', już nie chciała pracować, wydawała tylko ciche buczenie i po ok. minucie słychać było cyknięcie. Po kolejnych minutach znowu próbowała i znowu cyknięcie. Po paru dniach włączyłem znowu do gniazdka, zaczęła głośno pracować i 'bulgotać/przelewać', na kręcenie termostatem zareagowała - wyłączyła się w pozycji 0. Po przekręceniu na chłodzenie, znowu już tylko buczy i nie startuje. Wyjęcie wtyczki z gniazda i ponowne włączenie kończy się tym samym.
Jestem o krok od kupienia nowej lodówki, ale może coś udałoby się jeszcze przy tej zdiagnozować. Niepokoi mnie aż tyle zielonego osadu, tym bardziej na obudowie, jakby kapało, co pewnie oznacza ubytek płynu. Lodówka ma pewnie między 15 a 20 lat. Poza kondensatorem nic się nie działo. Próbować ratować, czy wymieniać ? Celujemy w coś za 1200pln, więc pewnie będzie amica FK1815. To lodówka na działkę, więc nie potrzebujemy czegoś dużego. Ta była 'w spadku' ze starego mieszkania.
Z góry dziękuję za pomoc
PS. Może jest na forum ktoś, kto zna fachowca z okolic Grójca ? Na google straszna posucha. Generalnie ten rejon to lipa ze specjalistami ;/