Witam,
Zdechła mi zmywarka Whirlpool, jak w temacie. Całkowicie. Nigdzie nie widać śladów żadnego zalania. Pod zmywarką jedynie sam kurz.
Rozebrałem drzwi zmywarki, zauważyłem przerwany kabel masowy, który jest mocowany z boku drzwiczek. Kabel został zlutowany i odpowiednio wydłużony, aby nie był tak naprężony, jak do tej pory, ale mimo to zmywarka nie daje znaku życia. Zero reakcji na przycisk power. Poszedłem dalej, wyjąłem moduł DEA701, który znajduje się na drzwiczkach pod zmywarką. W środku znalazłem spaloną diodę prostowniczą RS1M oraz układ sterujący LNK626PG, a także elektrolit znajdujący się obok układu 10µF/450V. Ceramik oraz rezystor 360K zdają się być żywe. Po przelutowaniu uszkodzonych na nowe i podłączeniu mimo to brak reakcji na przycisk włączenia.
Jako winowajcę takiego stanu rzeczy powinienem winić przepięcia, do których ostatnio dochodziło. Nie mam zielonego pojęcia, co mogłoby pójść dalej z układów. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda normalnie.
Teraz pytanie:
Czy powinienem teraz całkowicie wyjąć zmywarkę z zabudowy i szukać ewentualnych zwarć po kablach, czy próbować walczyć z modułem, bo to ewidentnie jest problem z nim? Kable od drzwiczek również wyglądają normalnie z wyjątkiem miejsc, gdzie były przyklejone do drzwiczek jakąś paskudną brązową taśmą.
Dorzucam zdjęcie z zaznaczonymi wymienionymi elementami. Dziękuję za wszelkie sugestie.
PS.
Wyrozumiałości dla amatora.