Nie popłynie. Inżynierowie wiedzieli, że ogniw pierwotnych i ich baterii nie ładuje się. Po włożeniu kabla sieciowego do gniazda w magnetofonie bateria jest odcinana. W gnieździe są takie dwa styki. One się często psują i wtedy nie ma zasilania z baterii. Zasilanie sieciowe nie wyczerpuje baterii, tylko ją ładuje. Ogniw pierwotnych nie ładujemy. Ogniwa wtórne (akumulatory/akumulatorki/ogniwa) ładujemy i bateria takich akumulatorów niklowo-kadmowych mogłaby być podłączona na stałe do zasilacza. Wtedy były nieosiągalne, bo drogie. Teraz są zakazane. Akumulatory NiMH nie nadają się do zasilania buforowego, trzeba robić ładowarkę. Wypada też zrobić prosty ogranicznik napięcia ładowania akumulatorów, czyli po 2-4 diody równolegle do każdego z akumulatorów, co ograniczy ich napięcie do ok. 1,4 V, gdy prąd ładowania wynosi 1/10 pojemności akumulatora.
Pytasz o podstawowe rzeczy, więc takiej ładowarki i ogranicznika nie zrobisz. Ja zrobiłem ogranicznik dla baterii 3 akumulatorów, co pochłonęło 12 diod krzemowych. Latarka świetnie działa od 2 lat i nie ma problemu z różnym stanem naładowania poszczególnych akumulatorów. Prywatnie opłaca się tak robić, gdyby ktoś to miał kupować, to się już nie opłaca, bo wydanie kilku zł więcej na zabezpieczenie przekracza ludzkie pojęcie. Z 3 czy 4 latarek, które kupili znajomi i ja, tylko moja działa. Pozostałe skończyły żywot tragicznie (spalona w ognisku, przeładowana, przegrzana dioda - to akurat wina konstrukcji latarki Tiross TS-1124.