Istnieje uzasadniona korzyść z podłączenia gitary do wejścia RIAA, ale tylko w przypadku wyłączenia filtra realizującego ww charakterystykę /konieczność ingerencji we wzmacniacz/, lub zastosowania dodatkowo na wejściu filtra o charakterystyce odwrotnej do RIAA. Czułość wejścia jest podobna, niestety RIAA jest po to aby skompensować zniekształcenia wynikające z zasady działania gramofonu. Więcej, aczkolwiek nie wyczerpująco na
http://www.republika.pl/audioton/gramofon.html . Można więc grzebiąc delikatnie we wzmacniaczu załatwić sprawę przedwzmacniacza, nie trzeba dodatkowych zasilaczy, plątaniny kabli itd. Stąd zasadność - wg mnie - takiego rozwiązania. Oczywiście przedwzmacniacz osobno też ma sens:)
Dobrze jest pamiętać że wyjście z gitary jest symetryczne i nawet jeśli wejście wzmacniacza takowe nie jest, należy stosować kabel trójrzyłowy i spiąć go dopiero na wejściu wzmacniacza.
Ciągnąc temat mate_ok, pytanie brzmi: czy zamierzamy nagłośnić salę koncertową czy pograć w domu? O przesterowaniu w przypadku gitary akustycznej raczej nie powinniśmy mówić, mam wrażenie że nie chodzi o używanie efektów. Co do reszty, czy jeśli nagram sobie taką gitarkę cyfrowo a potem zechcę odsłuchać to muszę kupić sprzęt estradowy? Przecież głośniki HiFi mają na celu odsłuchanie i podołanie wymaganiom stawianym przez gitary i nie tylko. Sam podpinam gitarę akustyczną do wzmacniacza, robię to bez przedwzmacniacza i wszystko jest OK, musi być bo gitara podpięta bezpośrednio nie będzie generowała innych sygnałów niż ta odtworzona z płyty CD /pomijam oczywiście kwestię niedopasowania czułości przetwornika i wejścia wzmacniacza/. Czekam na ripostę

Może dołączy jakiś większy praktyk bo ja bawię się tym baardzo nieczęsto.
Pzdr