Ponieważ jakiś czas temu w rozdzielnicy u mnie w domu zawitał dodatkowy "smart" podlicznik, miałem w końcu możliwość obejrzenia "na żywo" jak wygląda pobór energii na poszczególnych fazach np. kiedy pracuje pralka czy zmywarka. Zauważyłem, że rozkład urządzeń między fazami jest u mnie zrealizowany dość rozsądnie, tzn. gniazda w piwnicy są pod jedną fazą, gniazda w kuchni (w tym piekarnik) jest pod drugą fazą, reszta domu "porozsypywana" między fazami. Dzięki temu mogę jednocześnie włączyć pralkę, piekarnik i suszarkę do ubrań i całość ładnie rozłoży się między fazami, nie przeciąży żadnej linii itd.
I wiadomo, że jest to w moim interesie, żeby tak właśnie było - niepoprawne ustawienie może spowodować zadziałanie zabezpieczeń nadprądowych.
Zaciekawiło mnie jednak jak to wygląda po drugiej stronie licznika.
Jeśli mamy np. osiedle domków jednorodzinnych i ZE doprowadza energię do skrzynek, nie mają przecież oni wpływu na to co dzieje się za licznikiem. Nic więc nie stoi na przeszkodzie, jeśli elektrycy podepną wszystkim kuchenki indukcyjne do tej samej fazy (tym bardziej jeśli to osiedle "od szablonu" realizowane przez ekipę jednego developera). W efekcie całe osiedle będzie w porze obiadowej mocno obciążać tylko jedną linię.
Oczywiście podejrzewam, że jeden elektryk włączy tak, drugi włączy inaczej i ta losowość (33% szans na podłączenie urządzenia tego samego typu do tej samej fazy co u sąsiada) spowoduje wyrównanie obciążenia, ale nie jest to przecież gwarantowane - w końcu ktoś czasem trafi szóstkę w lotka
W jaki sposób rozwiązuje się taką asymetrię obciążenia sieci? Zwłaszcza jeśli potrafi ona być mocno okresowa. Czy pracownicy ZE są jakoś informowani albo mierzą dobowe obciążenia na poziomie transformatora SN/NN? Czy w razie potrzeby zamieniają u losowych odbiorców fazy po "swojej" stronie? Czy mogą zażądać takiej zmiany u odbiorcy albo przysłać swojego technika żeby taką zmianę wykonał?
I wiadomo, że jest to w moim interesie, żeby tak właśnie było - niepoprawne ustawienie może spowodować zadziałanie zabezpieczeń nadprądowych.
Zaciekawiło mnie jednak jak to wygląda po drugiej stronie licznika.
Jeśli mamy np. osiedle domków jednorodzinnych i ZE doprowadza energię do skrzynek, nie mają przecież oni wpływu na to co dzieje się za licznikiem. Nic więc nie stoi na przeszkodzie, jeśli elektrycy podepną wszystkim kuchenki indukcyjne do tej samej fazy (tym bardziej jeśli to osiedle "od szablonu" realizowane przez ekipę jednego developera). W efekcie całe osiedle będzie w porze obiadowej mocno obciążać tylko jedną linię.
Oczywiście podejrzewam, że jeden elektryk włączy tak, drugi włączy inaczej i ta losowość (33% szans na podłączenie urządzenia tego samego typu do tej samej fazy co u sąsiada) spowoduje wyrównanie obciążenia, ale nie jest to przecież gwarantowane - w końcu ktoś czasem trafi szóstkę w lotka
W jaki sposób rozwiązuje się taką asymetrię obciążenia sieci? Zwłaszcza jeśli potrafi ona być mocno okresowa. Czy pracownicy ZE są jakoś informowani albo mierzą dobowe obciążenia na poziomie transformatora SN/NN? Czy w razie potrzeby zamieniają u losowych odbiorców fazy po "swojej" stronie? Czy mogą zażądać takiej zmiany u odbiorcy albo przysłać swojego technika żeby taką zmianę wykonał?