strikexp napisał: I jak zachowuje się spoiwo lutownicze gdy jest tak podgrzewane wielokrotnie z dostępem do tlenu.
Utlenianie się roztopionego stopu lutowniczego, czy to przy lutowaniu lutownicą, czy w tyglu jest zjawiskiem normalnym. Przy każdym lutowaniu już po kilku, kilkunastu sekundach (szybkość mocno zależy od temperatury) widać że powierzchnia stopu, pierwotnie lustrzanie błyszcząca robi się matowa a już później pokrywa szarym nalotem. To właśnie są tlenki.
Ale są dwie sprzyjające okoliczności by to akceptować to zjawisko. Jedna, to że w temperaturach np. rzędu 300 stopni, ilościowo utlenia się dość mało metalu. Jeśli rozważamy np. tygiel, to strata stopu, czy zmiana składu stopu (składniki utleniają się z różną szybkością) nie jest znaczącym problemem. Nawet przy długim czasie roztopienia.
Druga sprawa że tlenki metali stopu mają sporo mniejszy ciężar właściwy i przez to pływają po powierzchni stopu. I dlatego warstwa tych tlenków izoluje roztopiony stop przed dostępem tlenu z powietrza, hamując dalsze utlenianie.
Teraz strona praktyczna. Pierwsza sprawa to po prostu zgarnianie warstwy tlenków przed zanurzeniem przedmiotu do cynowania. Tu można użyć choćby tekturki. Ale zgarnianie tlenków przeprowadzać tylko kiedy naprawdę to potrzebne. Jeśli tygiel stoi włączony a czasowo nieużywany i na powierzchni pływa szary kożuch tlenków, to go nie usuwać. Ze względów wcześniej wymienionych.
Druga niezwykle istotna sprawa to używanie topników. Topniki to bardzo szeroki temat. Ale jeśli jesteśmy w temacie tlenków, to tu gra dużą rolę kwestia że określone topniki w zakresie temperatur lutowania wykazują dość silne własności redukujące. Czyli odbierają tlen tlenkom metalu, powodując że utlenione składniki stopu, wracają do postaci metalu. Potocznie mówi się że topnik rozpuszcza tlenki ale w istocie jest to właśnie redukcja.
Inne ważne właściwości topników, jak np. zwiększanie zwilżalności lutowanych powierzchni też grają pewną rolę bo mechanicznie "odsuwają" tlenki i zapobiegają ich osadzaniu na lutowanych powierzchniach.
Zetknąłem się też osobiście jeszcze z inną metodą ochrony stopu w tyglu przed utlenianiem. Polegała ona na stosowaniu jakiegoś wysokowrzącego oleju, który pokrywał stopiony stop. Coś co zasygnalizował tu wyżej kolega elezibi. Ale nie znam szczegółów. Wiem tylko że stanowiło to dodatkowy kłopot bo trzeba było myć z tej substancji cynowane części. Ale co innego jest maszyna do fali gdzie się ten stop ciągle przelewa a co innego tygielek. Tak że w tej małej skali, ta metoda izolacji stopu od powietrza może być zbędna.