Dzień dobry, proszę o poradę.
W budynku wielorodzinnym składającym się z 4 lokali mieszkalnych, gdzie każdy lokal ma indywidualny licznik gazowy, doszło do rozszczelnienia instalacji gazowej na podejściu do jednego z liczników - na części wspólnej instalacji.
Z informacji, które otrzymaliśmy, wynika, że aby usunąć awarię, konieczne jest:
* wstrzymanie dostarczania paliwa gazowego do całego budynku,
* demontaż wszystkich 4 liczników gazowych,
* wykonanie naprawy instalacji we własnym zakresie,
* przeprowadzenie łącznie 5 prób szczelności - osobno dla każdego mieszkania oraz dodatkowo dla części wspólnej instalacji od głównego zaworu do liczników.
Dodatkowo poinformowano nas, że po wykonaniu naprawy każdy mieszkaniec ma osobno złożyć zgłoszenie gotowości instalacji gazowej do napełnienia paliwem gazowym, a także osobne zlecenie wykonania usługi gazowniczej polegającej na wznowieniu dostarczania paliwa gazowego.
W formularzu znajduje się również informacja, że w przypadku wykonywania prac na instalacji należy dołączyć protokoły sprawdzenia / odbioru przewodów kominowych i wentylacyjnych.
Moja główna wątpliwość polega na tym, że awaria dotyczy jednego konkretnego miejsca na części wspólnej instalacji, przy podejściu do jednego gazomierza, a nie całej instalacji w budynku. Intuicyjnie wydaje się, że jeśli technicznie jest to możliwe, zakres prac powinien ograniczyć się do uszkodzonego odcinka oraz ewentualnie tego jednego licznika, a nie obejmować pełną procedurę dla wszystkich lokali.
Problem polega na tym, że sama naprawa uszkodzonego miejsca została wyceniona na około 350 zł, natomiast koszty związane z dodatkowymi wymaganiami są wielokrotnie wyższe:
* około 2100 zł za próby szczelności,
* około 1000 zł za demontaż i ponowny montaż wszystkich liczników gazowych,
* możliwy dodatkowy koszt przeglądu / odbioru przewodów kominowych i wentylacyjnych.
Łącznie robi się z tego kilka tysięcy złotych przy awarii, której fizyczna naprawa kosztuje kilkaset złotych.
Czy taka procedura jest rzeczywiście standardowa i uzasadniona?
Moje pytania:
1. Czy przy awarii na części wspólnej, ale dotyczącej jednego podejścia do licznika, faktycznie konieczny jest demontaż wszystkich liczników?
2. Czy nie powinno się ograniczyć zakresu prac do uszkodzonego odcinka i ewentualnie jednego licznika, jeśli technicznie jest to możliwe?
3. Jeżeli awaria dotyczy wyłącznie odcinka wspólnej instalacji, to czy próba szczelności nie powinna dotyczyć wyłącznie tego naprawianego odcinka, zamiast wszystkich indywidualnych instalacji w lokalach, które nie były objęte pracami?
4. Czy rzeczywiście trzeba wykonywać osobne próby szczelności dla wszystkich mieszkań?
5. Czy każdy mieszkaniec faktycznie musi osobno składać zarówno zgłoszenie gotowości instalacji, jak i zlecenie wznowienia dostarczania gazu?
6. Czy przy takiej naprawie zasadne jest wymaganie protokołów kominowych i wentylacyjnych dla wszystkich lokali?
Czy ktoś miał podobną sytuację i może powiedzieć, jak wyglądało to w praktyce?
W budynku wielorodzinnym składającym się z 4 lokali mieszkalnych, gdzie każdy lokal ma indywidualny licznik gazowy, doszło do rozszczelnienia instalacji gazowej na podejściu do jednego z liczników - na części wspólnej instalacji.
Z informacji, które otrzymaliśmy, wynika, że aby usunąć awarię, konieczne jest:
* wstrzymanie dostarczania paliwa gazowego do całego budynku,
* demontaż wszystkich 4 liczników gazowych,
* wykonanie naprawy instalacji we własnym zakresie,
* przeprowadzenie łącznie 5 prób szczelności - osobno dla każdego mieszkania oraz dodatkowo dla części wspólnej instalacji od głównego zaworu do liczników.
Dodatkowo poinformowano nas, że po wykonaniu naprawy każdy mieszkaniec ma osobno złożyć zgłoszenie gotowości instalacji gazowej do napełnienia paliwem gazowym, a także osobne zlecenie wykonania usługi gazowniczej polegającej na wznowieniu dostarczania paliwa gazowego.
W formularzu znajduje się również informacja, że w przypadku wykonywania prac na instalacji należy dołączyć protokoły sprawdzenia / odbioru przewodów kominowych i wentylacyjnych.
Moja główna wątpliwość polega na tym, że awaria dotyczy jednego konkretnego miejsca na części wspólnej instalacji, przy podejściu do jednego gazomierza, a nie całej instalacji w budynku. Intuicyjnie wydaje się, że jeśli technicznie jest to możliwe, zakres prac powinien ograniczyć się do uszkodzonego odcinka oraz ewentualnie tego jednego licznika, a nie obejmować pełną procedurę dla wszystkich lokali.
Problem polega na tym, że sama naprawa uszkodzonego miejsca została wyceniona na około 350 zł, natomiast koszty związane z dodatkowymi wymaganiami są wielokrotnie wyższe:
* około 2100 zł za próby szczelności,
* około 1000 zł za demontaż i ponowny montaż wszystkich liczników gazowych,
* możliwy dodatkowy koszt przeglądu / odbioru przewodów kominowych i wentylacyjnych.
Łącznie robi się z tego kilka tysięcy złotych przy awarii, której fizyczna naprawa kosztuje kilkaset złotych.
Czy taka procedura jest rzeczywiście standardowa i uzasadniona?
Moje pytania:
1. Czy przy awarii na części wspólnej, ale dotyczącej jednego podejścia do licznika, faktycznie konieczny jest demontaż wszystkich liczników?
2. Czy nie powinno się ograniczyć zakresu prac do uszkodzonego odcinka i ewentualnie jednego licznika, jeśli technicznie jest to możliwe?
3. Jeżeli awaria dotyczy wyłącznie odcinka wspólnej instalacji, to czy próba szczelności nie powinna dotyczyć wyłącznie tego naprawianego odcinka, zamiast wszystkich indywidualnych instalacji w lokalach, które nie były objęte pracami?
4. Czy rzeczywiście trzeba wykonywać osobne próby szczelności dla wszystkich mieszkań?
5. Czy każdy mieszkaniec faktycznie musi osobno składać zarówno zgłoszenie gotowości instalacji, jak i zlecenie wznowienia dostarczania gazu?
6. Czy przy takiej naprawie zasadne jest wymaganie protokołów kominowych i wentylacyjnych dla wszystkich lokali?
Czy ktoś miał podobną sytuację i może powiedzieć, jak wyglądało to w praktyce?