Witam. Jakie fajne forum i jak to człowiek jeszcze mało wie na ten temat. Przede wszystkim pozdrawiam wszystkich i przechodze do rzeczy. Nasza lunka zawsze miala jakies klopoty z praca. Jak ja dostalismy to chyba nie grzala wody bo jak dotykalismy beben to zawsze byl zimny. Wczoraj chcialem wyprac rzeczy w nieco wyzszej temperaturze i Lunka oszalala! Najszybszy program robila przez 3 godziny dopoki jej recznie nie pomoglem. Teraz chcialem zrobic nastepne pranie i okazalo sie ze jest jakies zwarcie bo korki wysiadly. Rozkrecilem te figlare i co? Element wewnatrz pralki, ten ktory steruje temperatura calkowicie rozsypany. Widocznie musialem ja zdzielic za mocno:( Ale z drugiej strony moze to nie ze starosci... Wiec odlaczylem caly ten mechanizm i co? I nic. Bez reakcji. Choc moim zdaniem powinna chodzic bez tego. I tu moje pytanie. Gdzie szukac zepsutego elementu i o co pytac? I czy do tego czasu nie moge jakos obejsc tego "termostatu?" zeby prac choc w zimnej wodzie? Z kupa brudnych ciuchów czekam na szybka pomoc. Wdzieczny Kamil:)