Od pewnego czasu stałem się posiadaczem odtwarzacza DVD Manta Prince 010. Nagle coś mu odwaliło, przestał czytać płyty - pojawiał się komunikat "Brak płyty" - i szuflada przestała się wysuwać. Ponieważ samodzielnie wgrałem aktualny soft to w serwisie powiedzieli mi, że utraciłem gwarancję (to nic, że soft wgrałem jakieś 2 miesiąc przed awarią), koszt naprawy wynosiłby 160 zł, więc niema sensu naprawić, tylko lepiej kupić nowe odtwarzacz. Poszedłem do znajomego elektronika, któremu udało się na poczekaniu wskrzeszyć moją Mantę, kosztowało mnie to piwo Smile Powiedział mi, że w życiu nie spotkał się z większym badziewiem niż Manta, za podobne pieniądze znacznie lepiej kupić sprzęt firmy Wiwa, Bellwood czy LG, to samo powiedzieli mi sprzedawcy w różnych sklepach RTV, narzekali na bardzo dużą awaryjność Manty w porównaniu do konkurencji. Ja już sobie powiedziałem, że nigdy więcej nie kupię Manty i każdemu będę ją odradzać. Z resztą podobną sytuację miał znajomy, a na forum Manty można czytać i czytać w nieskończoność na temat różnych awarii.