Witam serdecznie.
Dziś brałem udział w kolizji w której stuknęły sie trzy samochody i ja byłem w ostatnim ale policja jednoznacznie stwierdziła że jestem winny.
Krótki opis.
Jechałem w ruchu miejskim i samochód przedemną gwałtownie zachamował (była mokra nawierzchnia) i uderzyłem w tył niego ponieważ koła straciły przyczepność. Odległość między nami była na tyle duża że podczas normalnego chamowania do niczego by nie doszło. Ja zachamowałem gwałtownie bo samochód przedemną zachamował gwałtownie i usłyszałem huk i według mnie to on walnął w samochód przed sobą, który zwalniał przed światłami gdzie paliło się zielone.
Całe zajście trwało zaledwie sekundy.
Gdy przyjechała policja stwierdziła jednoznacznie że jestem winny bo babka która jechała przedemną zeznała że ja w nią walnąłem a ona w gościa przed sobą. Zapytałem chwilę wcześniej gościa (z samochodu nr1) ile poczuł uderzeń- powiedział (bez przekonania) że jedno, ale ja byłem przekonany że to ona walnęła w niego a ja w nią.
No i nie wiedziałem czy to mi się przywidziało czy tak było. Policja stwierdziła moją winę ponieważ nie dostosowałem odległości do panujących warunków.
I wszystko było by w porządku, gdyby jedna z osób która jechała ze mną (na tylnym siedzieniu) po wszystkim w domu nie powiedziała że usłyszała huk spojżała przed samochód i zobaczyła że nie wychamuję zaparła się o siedzenie i poczuła uderzenie.
Teraz jestem pewien że nie wydawało mi się że to babka (z samochodu nr 2) nie wychamowała i przywaliła w gościa a ja w nią.
Wiem że to może wyglądać jakbym się z kimś ugadał i próbował uniknąć odpowiedzialności, ale to ta babka rozwaliła sobie przód i poprzednika tył a za stuknięty przezemnie tył chce naprawić swój samochód i kolesia z przodu.
Ja jechałem VW Vento i tylko mam wgniecony zderzak i połamaną kratkę, gościówa ma tył i przód a koleś na samym przedzie tylko małe wgniecenie pod zderzakiem.
Moje pytanie brzmi - czy jeszcze mogę zmienić zeznania?
Dziś brałem udział w kolizji w której stuknęły sie trzy samochody i ja byłem w ostatnim ale policja jednoznacznie stwierdziła że jestem winny.
Krótki opis.
Jechałem w ruchu miejskim i samochód przedemną gwałtownie zachamował (była mokra nawierzchnia) i uderzyłem w tył niego ponieważ koła straciły przyczepność. Odległość między nami była na tyle duża że podczas normalnego chamowania do niczego by nie doszło. Ja zachamowałem gwałtownie bo samochód przedemną zachamował gwałtownie i usłyszałem huk i według mnie to on walnął w samochód przed sobą, który zwalniał przed światłami gdzie paliło się zielone.
Całe zajście trwało zaledwie sekundy.
Gdy przyjechała policja stwierdziła jednoznacznie że jestem winny bo babka która jechała przedemną zeznała że ja w nią walnąłem a ona w gościa przed sobą. Zapytałem chwilę wcześniej gościa (z samochodu nr1) ile poczuł uderzeń- powiedział (bez przekonania) że jedno, ale ja byłem przekonany że to ona walnęła w niego a ja w nią.
No i nie wiedziałem czy to mi się przywidziało czy tak było. Policja stwierdziła moją winę ponieważ nie dostosowałem odległości do panujących warunków.
I wszystko było by w porządku, gdyby jedna z osób która jechała ze mną (na tylnym siedzieniu) po wszystkim w domu nie powiedziała że usłyszała huk spojżała przed samochód i zobaczyła że nie wychamuję zaparła się o siedzenie i poczuła uderzenie.
Teraz jestem pewien że nie wydawało mi się że to babka (z samochodu nr 2) nie wychamowała i przywaliła w gościa a ja w nią.
Wiem że to może wyglądać jakbym się z kimś ugadał i próbował uniknąć odpowiedzialności, ale to ta babka rozwaliła sobie przód i poprzednika tył a za stuknięty przezemnie tył chce naprawić swój samochód i kolesia z przodu.
Ja jechałem VW Vento i tylko mam wgniecony zderzak i połamaną kratkę, gościówa ma tył i przód a koleś na samym przedzie tylko małe wgniecenie pod zderzakiem.
Moje pytanie brzmi - czy jeszcze mogę zmienić zeznania?