Wiem że temat stary, ale akurat muszę wymontować scalak nie uszkadzając go. Jestem po udanych próbach więc może komuś przydadzą się te informacje.
Po przeczytaniu wątku już szukałem tanich lutownic hot air, ale w ostatniej chwili pomyślałem że wypróbuje może sposoby podane tutaj.
I tak:
na początek poszedł drut z rezystora - po przeciągnięciu drutu próbowałem podważyć scalak i ... odkruszył się. Cienki drut przeszedł pod nóżkami ale mała odległość spowodowała że ponownie się przylutował. Dodatkowo rwał się przy mocniejszym pociągnięciu.
drugie podejście - cienka struna od gitary elektrycznej - nie dawałem jej szans - nawet najcieńsza jest gruba. Jakie zaskoczenie było jak drut wlazł pod nóżki (nie pod scalak - ten dotykał płytki). Z jednej strony strunę ścisnąłem w imadełko z drugiej - tej z kółeczkiem do mocowania struny w które wchodzi cienki śrubokręt delikatnie naciągam i ... jadę lutownicą równo po wszystkich nóżkach, a struna przechodzi jak przez masło i gra jak zamontowana w gitarze

. Z drugiej to samo i z ostatnią nóżką scalaczek sam odchodzi. Sam się zdziwiłem jakie to proste.
I kilka uwag - w tej metodzie nie ma co przesadzać z kalafonią - za dużo może spłynąć pod nóżkę i skleić ją. Po drugie kalafonia nakładana po przeciągnięciu drutu nie przed - zrobiłem tak z pierwszym scalakiem i potem drut nie chciał przejść na drugą stronę.
Po wylutowaniu 3 scalaczków z dwurzędowymi nóżkami spróbowałem z scalakiem 100 nóżkowym - czterostronnym - szok ekspresowo i bez straty jakiejkolwiek nóżki, i najważniejsze - scalak nie nagrzał się. Lutownica dotyka każdą nóżkę przez ułamek sekundy. Nóżki prawie równiutko. Fotka efektu pracy poniżej.
Oczywiście moje scalaczki nie były przyklejone ale jak już nóżki nie trzymają płytki to kropelka rozpuszczalnika pod scalak powinna załatwić sprawę.