Witam,
dziś mój pecet odmówił posłuszeństwa... Daje znać o sobie po włączeniu tylko serią piknięć po 3 na sekunde, potem przerwa i znów - wydaje się że sygnalizuje problem z pamięcią. Wiatraczek się kręci (reszta to WC). Kontrolka HDD świeci się ciągle.
Sprawdziłem RAM, jest OK. Wsadziłem inny też nic. Nie pomogła też zmiana grafiki, przepinanie kabli i inne proste zabiegi.
Dziwną sprawą jest że CHIPSET momentalnie nagrzewa się do wysokiej temperatury (na oko, a raczej palec o wiele przekracza 50* bo aż parzy). Normalnie była tam temp. do 30 stopni...
Dawniej miałem problemy takie że po wciśnięciu power komputer lekko zakręcał wiatrakami i stawał - bez załadowania biosu ani nic. Świaciła się tylko zielona kontrolka power a wyłączyć go można było tylko długim przytrzymaniem przycisku power. Dopiero po kilku razach udawało mi się go uruchomić. Ale to "wieszanie" sporadycznie się zdażało. Czasem pomagało lekkie puknięcie w obudowe :/
Zmierzyłem napięcia: 4,78 i 12,25 V
Konfiguracja komputera:
procek Athlon XP 2000+ @ 2600+ (vcore +10%)
płyta AsROCK K7VT4a+ na chipsetach VIA
RAM Kingston DDR400 512MB
grafika ASUS GeForce FX 5200
zasilacz COLORSic 330U-SCH 350W
dysk WDCaviar 80GB 7200 obr./min 8MB cache
oraz wodne chłodzenie (nie przecieka ani nic trakiego).
Dziwi mnie co to za dziwna reakcja. Może kontrolery pamięci na płycie są uszkodzone? Jakieś propozycje?
Z góry dziękuje za zainteresowanie i pozdrawiam!
dziś mój pecet odmówił posłuszeństwa... Daje znać o sobie po włączeniu tylko serią piknięć po 3 na sekunde, potem przerwa i znów - wydaje się że sygnalizuje problem z pamięcią. Wiatraczek się kręci (reszta to WC). Kontrolka HDD świeci się ciągle.
Sprawdziłem RAM, jest OK. Wsadziłem inny też nic. Nie pomogła też zmiana grafiki, przepinanie kabli i inne proste zabiegi.
Dziwną sprawą jest że CHIPSET momentalnie nagrzewa się do wysokiej temperatury (na oko, a raczej palec o wiele przekracza 50* bo aż parzy). Normalnie była tam temp. do 30 stopni...
Dawniej miałem problemy takie że po wciśnięciu power komputer lekko zakręcał wiatrakami i stawał - bez załadowania biosu ani nic. Świaciła się tylko zielona kontrolka power a wyłączyć go można było tylko długim przytrzymaniem przycisku power. Dopiero po kilku razach udawało mi się go uruchomić. Ale to "wieszanie" sporadycznie się zdażało. Czasem pomagało lekkie puknięcie w obudowe :/
Zmierzyłem napięcia: 4,78 i 12,25 V
Konfiguracja komputera:
procek Athlon XP 2000+ @ 2600+ (vcore +10%)
płyta AsROCK K7VT4a+ na chipsetach VIA
RAM Kingston DDR400 512MB
grafika ASUS GeForce FX 5200
zasilacz COLORSic 330U-SCH 350W
dysk WDCaviar 80GB 7200 obr./min 8MB cache
oraz wodne chłodzenie (nie przecieka ani nic trakiego).
Dziwi mnie co to za dziwna reakcja. Może kontrolery pamięci na płycie są uszkodzone? Jakieś propozycje?
Z góry dziękuje za zainteresowanie i pozdrawiam!