Pi-Vo napisał: Owszem ,mi się zdarzyło.Athlon XP 1700+ pracujący na magistrali 173MHz (zamiast standardowej 133 co dawało 1903MHz) ,nie przegrzewany ,pracujący z temperaturą 45-48 stopni ,bez podwyższanego napięcia pracował przez 1,5 roku i nagle zamarł.Ciekawa rzecz że kolesiowi udało się jeszcze raz uruchomić komputer z nim podczas doświadczeń z chłodzeniem wodnym ,ale tylko raz do pierwszego resetu.Teraz mam drugiego takiego samego i chodzi na 200MHz ale z obniżonym mnożnikiem (z 11 do 8,5 co daje 1700MHz) i na razie jest OK.Ten drugi jest trochę gorszy do kręcenia.
nie byl pokruszony i napiecia byly w normie?
jest jeszscze kwestia rownomiernego rozprowadzania pasty termo, czy co tamjest uzywane. Pewnie temp mierzona przez mobo to jedno a ta na poszczegolnych obszarach rdzenia to drugie. Co o tym sadzicie?
ktos tu kiedys pisal o "northwood sudden death syndrome", ze niby tamte P4 sie nierownomiernie grzaly i w efekcie zdychaly..
Dodano po 9 [minuty]: ozy2001 napisał: kumpel mial cekla... 9x100 MHz... dlugo pracowal na wyzszym taktowaniu, ale pewnego razu zwis... reset, i sie nie odpalil ;]. Reset BIOS i dalej zima...
Nie bylo zadnych oznak przegrzania przepalen... po prostu nie odpalal...
Udalo mi sie go reanimowac, ale na magistralce 66 MHz... i dziala do teraz

Ciekawy przypadek...
o ile wyzszym? na jakim vcore? i tylko proc wtedy siadl?
ja mialem podobnie, z athlonem 1ghz (133mhz), odpalal tylko na 750mhz (100mhz) jeszcze kilka razy..ale ewidentnie byl zagotowany wczesniej (wentylator siadl, na spodzie miedzy nozkami na naklejce pojawily sie babelki

i do tego nadkruszony ...
wiecie mnie kusilo zeby postawic teze, ze bez extremalnych podkrecen, ciezko procesor jakikolwiek wyeksploatowac nawet przez kilka lat
ale badajmy to dalej