Wiem wiem, na temat wirusów było tutaj napisane bardzo wiele, ale proszę o nieusuwanie i niezamykania tego tematu.
Od kilku tygodni naprawdę bardzo się staram zlikwidować z dysków wirusy, programy typu spyware, oraz inne śmiecie.
Wczoraj sytuacja stała się naprawdę poważna, programy wyłączały się same, a komputera nie dało się przeskanować, gdyż podczas skanu w tych samych momentach komputer na chwile się zawieszał i sam resetował. Nie muszę wspominać, że oprócz antyvirów uaktualnianych codziennie sprawdzałem komputer online, wieloma programami. Panda, avast, kaspersky itp były w tym przypadku bezradne, bo nawet ie mogły przeskanować komputera.
W tej chwili na jednym dysku mam na nowo postawiony system operacyjny, na drugim jest ponad 50GB ważnych dla mnie danych, których niestety nie mogę pousuwać, ponieważ ich ponowne skompletowanie byłoby bardzo pracohłonne. Aktualnie w momencie, gdy znajduje się sam dysk z windą komputer daje się zeskanować, wiry i spay'e są usuwane, ale gdy znowu wkładam drugi dysk, podczas skanowania program skanujący się wyłącza, komputer się wiesza lub resetuje, a na dysk z windą ponownie jest zarażony.
Jak się pozbyć tego świństwa?! Nie ma sensu kopiować plików na płyty, bo i tak będą zarażone...
Czy skuteczne byłoby zeskanowanie dysku pod np. Linuksem (słyszałem, że dysk jest wtedy "odizolowany" od kompa i nie może zarazić Pingwina)?
Osoby które podadzą skuteczny sposób na usunięcie tego świństwa dostaną "pomógł" oraz "kilka" punkcików.
Dziękuję
Od kilku tygodni naprawdę bardzo się staram zlikwidować z dysków wirusy, programy typu spyware, oraz inne śmiecie.
Wczoraj sytuacja stała się naprawdę poważna, programy wyłączały się same, a komputera nie dało się przeskanować, gdyż podczas skanu w tych samych momentach komputer na chwile się zawieszał i sam resetował. Nie muszę wspominać, że oprócz antyvirów uaktualnianych codziennie sprawdzałem komputer online, wieloma programami. Panda, avast, kaspersky itp były w tym przypadku bezradne, bo nawet ie mogły przeskanować komputera.
W tej chwili na jednym dysku mam na nowo postawiony system operacyjny, na drugim jest ponad 50GB ważnych dla mnie danych, których niestety nie mogę pousuwać, ponieważ ich ponowne skompletowanie byłoby bardzo pracohłonne. Aktualnie w momencie, gdy znajduje się sam dysk z windą komputer daje się zeskanować, wiry i spay'e są usuwane, ale gdy znowu wkładam drugi dysk, podczas skanowania program skanujący się wyłącza, komputer się wiesza lub resetuje, a na dysk z windą ponownie jest zarażony.
Jak się pozbyć tego świństwa?! Nie ma sensu kopiować plików na płyty, bo i tak będą zarażone...
Czy skuteczne byłoby zeskanowanie dysku pod np. Linuksem (słyszałem, że dysk jest wtedy "odizolowany" od kompa i nie może zarazić Pingwina)?
Osoby które podadzą skuteczny sposób na usunięcie tego świństwa dostaną "pomógł" oraz "kilka" punkcików.
Dziękuję