Witam panowie. Szukałem na forum i było kilka podobnych tematów, ale pojawiały się drobne różnice. Postanowiłem więc założyć nowy wątek.
Otóż pewnego pięknego dnia włączyłem kompa i uslyszałem dźwięk rozkręcającego się talerza, metaliczny stuk, znowu talerz i stuk itd. Trwało chwilę aż dysk się poddał i rebootnął kompa. Gdy przy starcie weźmie się go do ręki czuć nagłe zmiany momentu obrotowego- narywa nim w odstępach parosekundowych.
Dysk to WD1200BB-00DWA0
Dodam, ze ostatnio kupiłem raptora i to on został moim dyskiem systemowym. Na Caviarze trzymałem dane i tu jest problem :/
Dysk nigdy nie upadł, nigdy się nie obijał o nic, pełna kulturka. Obawiam się, że po prostu obciążenie zasilacza mogło sprawić mi takie kuku. Co ciekawe to nigdy nic się nie działo złego- żadnych padów, restartów itd. Wychodzac z domu wyłączyłem kompa ze sprawnym dyskiem, jak właczyłem to już nie działał
Próbowałem podłączyć go do innych kompów, ale sytuacja się powtarza.
Powiedzcie mi czy to da się naprawić (ew. powiedzcie co powinienem sprawdzić, bo widzę, że sporo tu speców w temacie to może są jakieś standardowe słabe punkty caviarów dające takie efekty) i/lub czy da się chociaż odzyskać z tego dysku dane. Nie są one jakoś super cenne, bo najważniejsze były zbackupowane, ale za to sporo wielogodzinnej pracy (m.in. obróbka filmów rodzinnych) poszło się...
Jak sądzicie, to raczej kwestia elektroniki czy mechaniki dysku?
Z góry dziękuję za pomoc i przepraszam, że zaśmiecam forum, bo obawiam się, że pewnie nic i tak z tego nie będzie
Otóż pewnego pięknego dnia włączyłem kompa i uslyszałem dźwięk rozkręcającego się talerza, metaliczny stuk, znowu talerz i stuk itd. Trwało chwilę aż dysk się poddał i rebootnął kompa. Gdy przy starcie weźmie się go do ręki czuć nagłe zmiany momentu obrotowego- narywa nim w odstępach parosekundowych.
Dysk to WD1200BB-00DWA0
Dodam, ze ostatnio kupiłem raptora i to on został moim dyskiem systemowym. Na Caviarze trzymałem dane i tu jest problem :/
Dysk nigdy nie upadł, nigdy się nie obijał o nic, pełna kulturka. Obawiam się, że po prostu obciążenie zasilacza mogło sprawić mi takie kuku. Co ciekawe to nigdy nic się nie działo złego- żadnych padów, restartów itd. Wychodzac z domu wyłączyłem kompa ze sprawnym dyskiem, jak właczyłem to już nie działał
Próbowałem podłączyć go do innych kompów, ale sytuacja się powtarza.
Powiedzcie mi czy to da się naprawić (ew. powiedzcie co powinienem sprawdzić, bo widzę, że sporo tu speców w temacie to może są jakieś standardowe słabe punkty caviarów dające takie efekty) i/lub czy da się chociaż odzyskać z tego dysku dane. Nie są one jakoś super cenne, bo najważniejsze były zbackupowane, ale za to sporo wielogodzinnej pracy (m.in. obróbka filmów rodzinnych) poszło się...
Jak sądzicie, to raczej kwestia elektroniki czy mechaniki dysku?
Z góry dziękuję za pomoc i przepraszam, że zaśmiecam forum, bo obawiam się, że pewnie nic i tak z tego nie będzie