Ave 2001, D4, 2.0l, 150KM.
Ostatnio "zgłupł" mi komputer pokładowy. Pokazuje niewiarygodne zużycia chwilowe, nawet do 60l/100km. Dodaję gazu - chwilowe zużycie spada, zdejmuję nogę z gazu (hamowanie silnikiem) - zużycie rośnie. Stoję w korku - średnie zużycie spada (!), jadę - średnia rośnie. Jednocześnie zasięg samochodu jest wyliczany prawidłowo (jak na Toyotę). Resety miękkie (klawiszami komputera) nie pomagają.
Jednocześnie nie obserwuję żadnych niepokojących objawów silnikowych, wszystko jest O.K. Nie zauważam (w przeciwieństwie do komputera pokładowego) wzrostu zużycia paliwa, żadna z kontrolek głównego komputera nie świeci się.
Czy coś się złego dzieje a ja tego nie zauważam? Na co jeszcze zwrócić uwagę ? Nie chciałbym czegoś przegapić bądź zlekceważyć !
Co tak w ogóle jest grane i co z tym fantem mogę zrobić?
Rozmawiałem z ASO ale ich sugestia jest w kierunku jakiejś awarii komputera pokładowego - czym nie powinienem się specjalnie przejmować... No chyba, że się nudzę...
Ostatnio "zgłupł" mi komputer pokładowy. Pokazuje niewiarygodne zużycia chwilowe, nawet do 60l/100km. Dodaję gazu - chwilowe zużycie spada, zdejmuję nogę z gazu (hamowanie silnikiem) - zużycie rośnie. Stoję w korku - średnie zużycie spada (!), jadę - średnia rośnie. Jednocześnie zasięg samochodu jest wyliczany prawidłowo (jak na Toyotę). Resety miękkie (klawiszami komputera) nie pomagają.
Jednocześnie nie obserwuję żadnych niepokojących objawów silnikowych, wszystko jest O.K. Nie zauważam (w przeciwieństwie do komputera pokładowego) wzrostu zużycia paliwa, żadna z kontrolek głównego komputera nie świeci się.
Czy coś się złego dzieje a ja tego nie zauważam? Na co jeszcze zwrócić uwagę ? Nie chciałbym czegoś przegapić bądź zlekceważyć !
Co tak w ogóle jest grane i co z tym fantem mogę zrobić?
Rozmawiałem z ASO ale ich sugestia jest w kierunku jakiejś awarii komputera pokładowego - czym nie powinienem się specjalnie przejmować... No chyba, że się nudzę...