Kumpel umówił się kiedyś z jedną panną i nie miał spodni na wyjście. Wpadł na pomysł, że wypierze i szybko wysuszy. Pomysł dobry tylko wykonanie do kitu.
O ile z praniem poradził sobie wzorowo to do suszenia użył dwóch suszarek do włosów. Spiął górę a w nogawki suszarki. Na domiar złego położył to wszystko na sofie w pokoju rodziców i poszedł do swojego pokoju robić swoje.
Po pół godziny straż pożarna wparowała mu do domu bo zajęła się kanapa potem firanki i już jakoś poleciało
Sąsiadka zauważyła z bloku na przeciwko kupe dymu i zadzwoniła pod straż.
Straty: kanapa rodziców, dziura w parkiecie gdzie stała kanapa, firany, zasłony, karnisz drewniany, rolety na oknach, dwie suszarki no i spodnie
Koleś nie wiedział co zrobić to po akcji spakował się i pojechał do babci na wieś, ciekawe jakie miny mieli rodzice po powrocie

)
Ale jakoś to się wszystko dobrze skończyło.
Pamiętam jeszcze, że tego samego roku robiliśmy impre na sylwestra u tego kumpla, (rodzice dali mu drugą szanse), obyło się bez takich fajerwerków, ale i tak przez balkon znajomi wyrzucili skrzynkę jabłek, bo stwierdzili, że kolesie pod blokiem bawili się za głośno, a igły od choinki były w lodowce - ktoś schował tam pół choinki (górna część). Pamiętam jak dziś minę wychodzących rodziców, obawiali się czy jak wrócą to czy w nowym roku będą mieli, do czego wracać.