Wyglada na to ze moj komp nie lubi gdy go pozostawiam w stanie spoczynku na kilka dni. Gdy np wracam po tygodniowych wakacjach, zasiadam przed kompem to zaczyna sie z nim dziac cos dziwnego. Juz przy pierwszym ladowaniu systemu, po kilku zaledwie minutach pracy komp sie restaruje. Po tym pojawia sie informacja czy chce uruchomic windows w trybie normalnym, bezpiecznym czy tez w ostatniej dobrej konfiguracji. Obojetnie ktora kolwiek opcje bym nie wybral cos idzie nie tak. Jesli wybiore: tryb normalny lub ostatnia dobra… to komp sie restartuje, jesli wybiore tryb bezpieczny to zaczynaja sie pojawiac na monitorze informacje, dokladnie nie pamietam: “C:\\ cos tam cos tam partition cos tam cos tam” I nic sie dalej nie dzieje.
Zdazalo mi sie to kilka razy za kazdym po kilkudniowej absencji przed kompem. Zawsze jednak konczylo sie happy endem I po kilkunastu resetach komp wracal do normalnego stanu.
Tym razem jednak (po dwoch tygodniach nie wlaczania go) skonczylo sie na tym, ze komp wcale nie chce dzialac. Tzn wszystko zaczelo sie standardowo: pierwsze uruchomienie windows sie laduje po kilku minutach reset dalej proba przywrocenia kompa do normalnosci czyli kolenjych kilkanascie resetow I w ostatecznosci nic juz sie nie pojawia na ekranie monitora. Slychac tylko jakby komp sie stale resetowal. Wlaczam go, dysk twardy zaczyna krecic, potem proba bootowania z cd-romu (w tym czasie zadnych komunikatow na ekranie), nastepnie dwa krotkie pip pip I po chwili znow chyba restart I cala procedura samoistnie sie powtarza. Zabawne, ze naczytalem sie o problemach z zimnymi kompami I o tym ze sie resetuja, ale z moim ten problem mam tylko kiedy go zostawiam na kilka dni wylaczonego.
Prosze o w miare mozliwosci szybka pomoc.
P.S kilka danych technicznych:
1. Procesor: P4 2.8 GHz
2. Plyta: Asus P4P800E Deluxe P4 I865PE
3. Ram 512 DDR400 PC3200
4. grafika: Asus GF FX5700 V9570/256/TD 256MB
5. twardy: 160 GB Maxtor diamond
6. zasilacz ANTEC true 430P 430W
Wielkie dzieki za wszelka pomoc
Zdazalo mi sie to kilka razy za kazdym po kilkudniowej absencji przed kompem. Zawsze jednak konczylo sie happy endem I po kilkunastu resetach komp wracal do normalnego stanu.
Tym razem jednak (po dwoch tygodniach nie wlaczania go) skonczylo sie na tym, ze komp wcale nie chce dzialac. Tzn wszystko zaczelo sie standardowo: pierwsze uruchomienie windows sie laduje po kilku minutach reset dalej proba przywrocenia kompa do normalnosci czyli kolenjych kilkanascie resetow I w ostatecznosci nic juz sie nie pojawia na ekranie monitora. Slychac tylko jakby komp sie stale resetowal. Wlaczam go, dysk twardy zaczyna krecic, potem proba bootowania z cd-romu (w tym czasie zadnych komunikatow na ekranie), nastepnie dwa krotkie pip pip I po chwili znow chyba restart I cala procedura samoistnie sie powtarza. Zabawne, ze naczytalem sie o problemach z zimnymi kompami I o tym ze sie resetuja, ale z moim ten problem mam tylko kiedy go zostawiam na kilka dni wylaczonego.
Prosze o w miare mozliwosci szybka pomoc.
P.S kilka danych technicznych:
1. Procesor: P4 2.8 GHz
2. Plyta: Asus P4P800E Deluxe P4 I865PE
3. Ram 512 DDR400 PC3200
4. grafika: Asus GF FX5700 V9570/256/TD 256MB
5. twardy: 160 GB Maxtor diamond
6. zasilacz ANTEC true 430P 430W
Wielkie dzieki za wszelka pomoc