Witam
Pytałem też na innym forum, ale skierowano mnie tutaj
Otóż sprawa wyglada tak: od jakiegoś roku mam internet w kablówce. Wiadomo - kabel od kablówki idzie do modemu kablowego a z modemu kabel z końcówką RJ45 do karty sieciowej w kompie. Jednak po pewnym czasie moja matka kupiła sobie kompa i mamy dwa. Musiałem jej pociągnąć internet do drugiego pokoju i własnie musiałem użyć tego złącza RJ45, ponieważ modem posiada z tyłu jedno takie wejście i drugie USB. USB podłączyłem u siebie ponieważ kabel jest wiadomo za krótki żeby pociągnąć do innego pokoju. Z początku wszystko było OK, ale od niedawna zaczeły sie jakieś "jazdy" z prądem. I wina własnie leży po stronie tego kabla USB łączącego modem z moim kompem. Często jest tak, że kiedy się włączy w domu jakieś urządzenie pobierające więcej prącu (pralka, zmywarka, odkurzacz) to zdarza się że mi przerywa połaczenie z internetem (u matki która nie ma przez USB jest OK) i musze restartować kompa. To jeszcze jestem w stanie znieśc, ale niepokojące jest to że jest duże napięcie w tym właśnie kablu USB. Nawet kiedy ww urządzenia nie są włączone. Sprawa wygląda tak, że kiedy odłączę kabel USB łączący modem z kompem siada prąd w całym mieszkaniu i lecą iskry podczas wyciągania wtyczki z gniazda USB (w kontaktach nie ma prądu, światło działa). Nie jestem pewien, ale wydaje mi się że wina leży po stronie tego kabla od providera albo z modemem coś się dzieje. Bo kiedy normalnie zostawie ten kabel USB w gnieździe, wyłącze kompa, modem jest cały czas na zasilaniu (wszystko podłączone do listwy antyprzepięciowej) to kiedy włącze listwe albo wyciągne jej wtyczke z kontaktu to tak samo - prąd siada. I mimo że już nie ma zasilania to kiedy teraz wyciągam wtyczke USB z kompa to i tak lecą iskry. Tak to wygląda jakby w kablu sygnałowym od internetu było jakieś wysokie napięcie.
Mówiąc w skrócie żebym miał prąd muszę mieć podłączonego swojego kompa do internetu przez USB. Niby wszystko OK koś by powiedział. Ale wcale nie uśmiecha mi się to że obudowa mojego kompa jest ciągle pod napięciem, że kiedy się dotknie np. śrubokrętem tył obudowy to widać iskrę.. To przecież NIE JEST NORMALNE.
Prawdopodobnie w ciągu tygodnia przyjdzie jakiś elektryk ale najpierw chciałem zapytać na forum.
Matki komp jest podłaczony do netu nielegalnie, ale gdyby oni mieli go podłączyć to na pewno zrobili by to na tej samej zasadzie, bo nie wydaje mi się żeby pociągneli osobny kabel i dali drugi modem
A więc gdybym chciał do nich zgłosić że coś jest nie tak, to musiałbym spowrotem zrobić tak jak było na początku, kabel od matki podłaczyć do siebie a ten USB który jest obecnie do mojego kompa podłaczony wywalić - tylko że wtedy nie bede miał prądu
Co o tym sądzicie?
Pytałem też na innym forum, ale skierowano mnie tutaj
Otóż sprawa wyglada tak: od jakiegoś roku mam internet w kablówce. Wiadomo - kabel od kablówki idzie do modemu kablowego a z modemu kabel z końcówką RJ45 do karty sieciowej w kompie. Jednak po pewnym czasie moja matka kupiła sobie kompa i mamy dwa. Musiałem jej pociągnąć internet do drugiego pokoju i własnie musiałem użyć tego złącza RJ45, ponieważ modem posiada z tyłu jedno takie wejście i drugie USB. USB podłączyłem u siebie ponieważ kabel jest wiadomo za krótki żeby pociągnąć do innego pokoju. Z początku wszystko było OK, ale od niedawna zaczeły sie jakieś "jazdy" z prądem. I wina własnie leży po stronie tego kabla USB łączącego modem z moim kompem. Często jest tak, że kiedy się włączy w domu jakieś urządzenie pobierające więcej prącu (pralka, zmywarka, odkurzacz) to zdarza się że mi przerywa połaczenie z internetem (u matki która nie ma przez USB jest OK) i musze restartować kompa. To jeszcze jestem w stanie znieśc, ale niepokojące jest to że jest duże napięcie w tym właśnie kablu USB. Nawet kiedy ww urządzenia nie są włączone. Sprawa wygląda tak, że kiedy odłączę kabel USB łączący modem z kompem siada prąd w całym mieszkaniu i lecą iskry podczas wyciągania wtyczki z gniazda USB (w kontaktach nie ma prądu, światło działa). Nie jestem pewien, ale wydaje mi się że wina leży po stronie tego kabla od providera albo z modemem coś się dzieje. Bo kiedy normalnie zostawie ten kabel USB w gnieździe, wyłącze kompa, modem jest cały czas na zasilaniu (wszystko podłączone do listwy antyprzepięciowej) to kiedy włącze listwe albo wyciągne jej wtyczke z kontaktu to tak samo - prąd siada. I mimo że już nie ma zasilania to kiedy teraz wyciągam wtyczke USB z kompa to i tak lecą iskry. Tak to wygląda jakby w kablu sygnałowym od internetu było jakieś wysokie napięcie.
Mówiąc w skrócie żebym miał prąd muszę mieć podłączonego swojego kompa do internetu przez USB. Niby wszystko OK koś by powiedział. Ale wcale nie uśmiecha mi się to że obudowa mojego kompa jest ciągle pod napięciem, że kiedy się dotknie np. śrubokrętem tył obudowy to widać iskrę.. To przecież NIE JEST NORMALNE.
Prawdopodobnie w ciągu tygodnia przyjdzie jakiś elektryk ale najpierw chciałem zapytać na forum.
Matki komp jest podłaczony do netu nielegalnie, ale gdyby oni mieli go podłączyć to na pewno zrobili by to na tej samej zasadzie, bo nie wydaje mi się żeby pociągneli osobny kabel i dali drugi modem
Co o tym sądzicie?