Jerzy Węglorz napisał: Zużyty chlorek można regenerować, wrzucajac do niego na jakiś czas żelazne przedmioty, np. gwoździe, które jednak potem trzeba wyjąć, bo będą pokryte miedzią.
Nie bardzo.
Miedź może osadzać się na żelazie i wskazane jest jej usunięcie, ale nie nazwałbym tego regeneracją. Obecność jonów Cu2+ (w dużym stężeniu) spowalnia wprawdzie proces trawienia, ale wyznacznikiem "potencjału trawiącego", a zatem i zużycia roztworu jest stężenie jonów Fe3+. Przy takiej "regeneracji" zużywane niestety będą właśnie jony Fe3+, tj. te, które są "czynnikiem trawiącym".
Podczas osadzania miedzi na żelazie do roztworu przechodzi żelazo na drugim stopniu utlenienia (mało przydatne, chyba że się je utleni).
Podczas trawienia miedzi do roztworu przechodzą jony miedzi, natomiast jony żelaza redukują się ze stopnia trzeciego na drugi.
Chlorek żelaza trawi róznież żelazo. Procej jest analogiczny jak w wypadku miedzi, do roztworu przechodzą jony Fe2+, a jony Fe3+ z roztworu redukują się do Fe2+.
Jeżeli nawet w takich warunkach osadzała by się miedź (bo może), to zagadka, co się dzieje z miedzią w obecności jonów Fe3+? No właśnie, przejdzie do roztworu, a w następstwie tego przybędzie jonów Fe2+. W zależności od ilości jonów miedzi i żelaza w roztworze, ustali się taka czy inna równowaga, na żelaznych przedmiotach miedź będzie się jednocześnie osadzać i przechodzić do roztworu, a przez cały czas zużywane będą jony Fe3+.
Nie widzę tu regeneracji, która wszakże powinna prowadzić do wzbogacania roztworu w jony Fe3+, jest tylko połowiczny pozytywny efekt w postaci zmniejszenia stężenia jonów Cu2+, ale kosztem zmniejszenia stężenia jonów Fe3+.
O wiele lepsze było by elektrolityczne usuwanie miedzi, wtedy nie było by niekorzystnego efektu zmniejszania stężenia Fe3+. Katoda z miedzi (odtłuścić przed procesem), na miedziowanie nie ma co liczyć (na przykład w celu pogrubienia warstwy miedzi na laminacie), bo skład "kąpieli" raczej nie sprzyja prawidłowemu miedziowaniu. Miedź sie po prostu osadzi; w formie raczej mało atrakcyjnej. Stosując anodę żelazną może (ale to może, bo jakoś lenia mam i nie chce mi się szukać potencjałów elektrodowych) udało by się nawet wzbogacić roztwór w jony Fe2+ (nie zmniejszając ilości jonów Fe3+). Nawet jak się nie roztworzy elektroda żelazna, to wydzieli się na niej pewnie chlor, w takim wypadku równie dobrze można by i grafitową elektrodę zastosować. Dalej taki roztwór zawierający jony Fe3+ i Fe2+ należało by poddać utlanianiu, na przykład za pomocą wody utlenionej (łatwo, ale drogo), albo napowietrzania (trudniej, ale taniej). Do tego jeszcze odrobinę kwasu solnego żeby zapobiec hydrolizie Fe3+ i roztworzyć powstały do tej pory Fe(OH)3.
Może i dało by się elektrolitycznie utlenić Fe2+ do Fe3+, ale wymigam się leniem i nie sprawdzę.
Jak chlorek leżał długo, to przy dostępie powietrza wzbogaci się w żelazo na trzecim stopniu utlenienia (o ile był częściowo zużyty i znajdowało siętam żelazo na stopniu drugim), ale niekoniecznie w postaci jonowej, bo na skutek hydrolizy będzie wytrącał sięFe(OH)3. Dodanie odrobiny HCl przywróci mu dawne właściwości, a nawet może je poprawić.
Jak leżał w zamkniętym pojemniku, to bez różnicy, działać będzie tak samo.