otoz mam maly problem zrobilem prosty ukladzi z mysla ze bede mial bajer tzn kontrolke ladowania...no i tu jest problem otoz powinno dzialac na takiej zasadzie jak w aucie po przekreceniu kluczyka kontrolka sie pali a po zapaleniu silnika po chwili gasnie...a u mnie jest tak ze przekrece kluczyk..pali sie dioda jak odpale simsona i po chwili dioda powinna zgasnac a tu zonk na wolnych obrotach tak jakby gasla juz..ale jak przegazuje to sie zapala normalnie :/ podczas jazdy to samo zamiast zgasnac to sie swieci
korzystalem z tego schematu
wszystko ok polutowalem itp uklad na podstawce wiec go nie spalilem a nie dziala
wiec moje pytanie brzmi: czemu to nie dziala poprawnie
Dodano po 2 [minuty]:
a moze to przez moje ladowanie? pozniewaz akus juz stary i ledwo chodzi ladowanie zrobilem z jednej diody 3A niczym nie filtrowane jest to ladowanie
ale akus trzyma ok 13,8V jak jest odpalony
aha i opornik dalem 560ohm a nie 500bo takiego w sklepie nie mieli a nie chcialo mi sie lutowac paru zeby wyszlo 500ohm
korzystalem z tego schematu
wszystko ok polutowalem itp uklad na podstawce wiec go nie spalilem a nie dziala
wiec moje pytanie brzmi: czemu to nie dziala poprawnie
Dodano po 2 [minuty]:
a moze to przez moje ladowanie? pozniewaz akus juz stary i ledwo chodzi ladowanie zrobilem z jednej diody 3A niczym nie filtrowane jest to ladowanie
aha i opornik dalem 560ohm a nie 500bo takiego w sklepie nie mieli a nie chcialo mi sie lutowac paru zeby wyszlo 500ohm