Witam
Mam taki kłopot ze wzmacniaczem PHILIPS FA911.
Jeśli stoi on dłuższy czas wyłączony i włączy się go to jest wszystko Ok - przekaźnik podłączający kolumny z końcówkami mocy załapuje i jest wszystko Ok, ale jeśli wzmacniacz pochodzi trochę i wyłączę go i jeszcze raz włączę to przekaźnik nie załapuje tylko włącza i wyłącza.
Wymieniłem we wzmacniaczu końcówki mocy na inne niż były, jak nie było końcówek wlutowanych to przekaźnik w ogóle nie załączał.
Czy to ze są inne końcówki może mięć wpływ na ten przekaźnik? Wymieniłem 2 tranzystory sterujące przekaźnikiem i kondensator odpowiedzialny za czas załączenie przekaźnika i nic to nie pomogło. Zauważyłem ze jak dotknę tego kondensatora to przekaźnik załapuje i jest wszystko ok. Może ktoś spotkał już podobna wadę. Co to może być? Zimnych lutów na pewno nie ma.
Pozdrawiam
Mam taki kłopot ze wzmacniaczem PHILIPS FA911.
Jeśli stoi on dłuższy czas wyłączony i włączy się go to jest wszystko Ok - przekaźnik podłączający kolumny z końcówkami mocy załapuje i jest wszystko Ok, ale jeśli wzmacniacz pochodzi trochę i wyłączę go i jeszcze raz włączę to przekaźnik nie załapuje tylko włącza i wyłącza.
Wymieniłem we wzmacniaczu końcówki mocy na inne niż były, jak nie było końcówek wlutowanych to przekaźnik w ogóle nie załączał.
Czy to ze są inne końcówki może mięć wpływ na ten przekaźnik? Wymieniłem 2 tranzystory sterujące przekaźnikiem i kondensator odpowiedzialny za czas załączenie przekaźnika i nic to nie pomogło. Zauważyłem ze jak dotknę tego kondensatora to przekaźnik załapuje i jest wszystko ok. Może ktoś spotkał już podobna wadę. Co to może być? Zimnych lutów na pewno nie ma.
Pozdrawiam