Dzisiaj , z niewielkiej wysokości spadł mi dysk SEAGATE BARRACUDA 250GB, ST3250620A. Nie bardzo wiem co z nią zrobić, a potrzebne są mi dane z niej. Jakkolwiek - nie działa. Tzn, słychać, że chce zadziałać, ale nie bardzo się to udaje. Nic nie tryka, nie stuka, tylko po kilkunastu sekundach jest - piknięcie. I tak na okrągło. Inna istotna, zauważona dolegliwość pourazowa to bardzo mocno grzejący się układ scalony, ten mniejszy kwadracik. Gorący jak chol..., albo bardziej. Chyba tak nie powinno być? Po odkręceniu płytki od dysku i podłączeniu do kompa, system nic nie widzi (razem z dyskiem jest tak samo), ale ten scalaczek się nie grzeje, jest prawie zimny. Moje pytanie, może tylko elektronika siadła? A reszta jest ok? Ja dysku , jako takiego nie potzrebuję, najważniejsze są dane na nim zapisane. Czy wymiana elektroniki może pomóc, chociaż chwilowo? Błagam o poradę....