Chyba nie ma sensu obliczanie chwilowego, średniego itp. okresu balansu.
Należy porównywać fazę "cyknięć" balansu z fazą generatora odniesienia. Porównanie faz należy przeprowadzać w dłuższym czasie, co najmniej kilkunastu sekund, aby zorientować się, czy różnica faz rośnie czy maleje.
W moim uproszczonym chronokomparatorze porównywałem fazy, a właściwie przesunięcie czasowe impulsów, na ekranie oscyloskopu.
Na kanał pierwszy - synchronizujący, podawałem impulsy 5 Hz. Sposób ich wytworzenia jest dowolny, byleby był to przebieg wysokostabilny i dokładny częstotliwościowo. Może to być odpowiednio dostrojony generator kwarcowy z dzielnikami, można wypróbować częstotliwość sieci energetycznej podzielonej przez 10. Obecnie chyba jest to dość stabilny i pewny wzorzec częstotliwości (może ktoś miałby dane na ten temat, bo nie mogłem znaleźć, gdzie są publikowane chwilowe wartości częstotliwości w PSE).
Na drugi kanał oscyloskopu podałem wzmocniony sygnał "cyknięć".
Sygnał pochodzi z przetwornika piezoelektrycznego, tzw. buzzera, używanego np. w grających pocztówkach. Przetwornik ze wzmacniaczem połączyłem ekranowanym kabelkiem mikrofonowym, oczywiście ekran lutowałem do okrągłej mosiężnej blaszki, a przewód gorący do srebrzonego wierzchu buzzera. Buzzer przykleiłem do bocznej ścianki "pojemniczka" na zegarek, oklejonego sprężystą gąbką. Buzzer jest w takim miejscu, by mógł do niego dotykać element zegarka przenoszący drgania mechaniczne od "cyknięć", np. koronka do nakręcania.
Wzmacniacz zbudowałem na poczwórnym wzmacniaczu operacyjnym LM432, lecz z pewnością można użyć innych, które mamy pod ręką.
Najważniejsze jest zamknięcie wejścia wzmacniacza rezystorem nie większym niż 4,7 k.
Zasiliłem układ napięciami +5V,-5V.
Wzmacniacze pracują w układzie nieodwracającym, z silnym sprzężeniem stałoprądowym, o dużym wzmocnieniu dla składowej zmiennej.
Dwa wzmacniacze pracują jako dwa kolejne stopnie wzmocnienia, trzeci jako wtórnik separujący na wyjściu, a czwarty jako trigger błyskający LEDem w rytm "cykania".
Sygnał wyjściowy ze wzmacniacza jest dość złożony, zawiera grupy impulsów o różnych amplitudach, położonych w różnych odległościach od siebie. Doświadczeni zegarmistrzowie potrafią na ich podstawie wnioskować o stanie mechanizmu zegarka. Sprowadzanie tego sygnału do jednobitowego impulsu, dla którego oblicza się okres, lub średni okres dla wielu "cyknięć" wydaje mi się zbyt dużym uproszczeniem zagadnienia.
Układ który zbudowałem z powodzeniem używam do ustawiania chodu zegarków z mojej kolekcji, jednak nie zawsze mam dostępny oscyloskop.
W układzie który chcę zbudować, sygnał ze wzmacniacza będę podawał na przetwornik AC, a pobrane dane będą wyświetlane na graficznym wyświetlaczu 219x60 jako przebieg oscyloskopowy, oraz w postaci podobnej jak w klasycznym chronokomparatorze z taśmą papierową.