irekr napisał: Kilkadziesiąt lat temu byłem w pewnej znanej fabryce w Poznaniu gdzie w dużej tokarce karuzelowej o średnicy 8miu metrów napęd główny był wykonywany przez silnik pierścieniowy o mocy 60 kW. Sterowniki były produkcji Siemensa a sam silnik produkcji ABB.
Ciekawa informacja. A jak ma się to do zastosowania metod rozruchowych silników klatkowych w przemyśle?

Jeśli chodzi o licytację, to spędziłem parę ładnych lat na konserwacji silniczka 75kW z napędu obrotu kleszczy manipulatora do kucia 30-tonowych kęsów stali.
A kilkadziesiąt lat temu, to sterowniki siemensa mogły być tylko stycznikami odłączającymi opory i czasówkami
Jeszcze 20 lat temu, kiedy Polska była za murzynami, silniki klatkowe służyły do napędu prostych i nie wymagających urządzeń - takich jak wentylatory, pompy, proste napędy. Tam gdzie niezbędne było sterowanie rozruchem stosowano silniki pierścieniowe z odłączanymi sekcjami oporowymi, lub innymi metodami ograniczania prądu rozruchowego (np. dźwignice).
Tam gdzie niezbędna była precyzja sterowania - np. obrabiarki, miały zastosowanie silniki prądu stałego sterowane różną elektroniką lub metodami bardziej klasycznymi - jak np sprzężenie z tachoprądnicą itp.
Obecnie, wraz z odświeżającymi pradami demokracji trafiły do nas nowe technologie i silniki klatkowe znacznie rozszerzyły swoje pole zastosowań. Dzięki elektronice i falownikom możliwe stało się precyzyjne sterowanie rozruchem silników klatkowych i ich prędkością. Dlatego dziś nawet na suwnicach stosuje się "klatki" wsparte elektroniką.
Ale jak wspomniał nasz kolega na początku, zdecydowana większość klatek to albo rozruch bezpośredni, albo Y/Δ. Jest to zdecydowanie wygodniejsze i tańsze od innych metod.
Natomiast stare silniki pierścieniowe, szczególnie większych mocy, są na tyle wytrzymałe i wygodne, że nikomu nie śpieszy się z ich wymianą na bardziej skomplikowane układy.