Mam zasilacz Tagan 380W.
Zasilacz po zwarciu zielonego z czarnym nie daje żadnych oznak życia.
Sprawdziłem bezpieczniki - są całe. Nic nie wywala.
Napięcie na dużych kondensatorach wyjściowych w układzie prostownika jest ok. i wynosi ono ok. 360V, tak więc uszkodzenie mostka itp. odpada.
Zastanawia mnie fakt taki, że po stronie wtórnej nie ma zupełnie nigdzie jakiegokolwiek napięcia, także uszkodzenie tkwi prawdopodobnie po stronie pierwotnej (najgorzej jeśli poszły transformatorki.
Po stronie pierwotnej są dwa tranzystory: 2SC3320 oraz jeden 2SK2645.
Nie wyglądają na uszkodzone, a sprawdzałem je, wprawdzie bez wy lutowania, i nie wykazywały żadnych zwarć.
Są na nich różne napięcia rzędu 100V i więcej aczkolwiek zapewne są sterowane impulsowo (więc mierzenie miernikiem niewiele powie) z układu: TL3842 na, którym niema w ogóle żadnych napięć (?). Tzn. na pinie zasilania tego układu jest jedynie 0,12V czyli i tak jest źle.
Sądzicie, że mógł pójść ten regulator PWM?
Szkoda, że dostęp do oscyloskopu będę miał dopiero we wtorek, ale nawet miernik powinien cokolwiek pokazać.
Warystory przeciwprzepięciowe (są tam dwa pomarańczowe o oznaczeniach KVR) też są ok. i nie mają zwarć.
Dziwne jest też, że te dwa duże kondensatory elektrolityczne rozładowują się bardzo wolno po wyjęciu wtyczki 230V.
Są tam dwa rezystory, które są właśnie po to, żeby przez nie rozładować te kondensatory, gdy nie ma podłączonego obciążenia, czyli wtedy gdy nie mają dokąd oddać swojej nagromadzonej energii (standardowo montowane są takie w układach prostownikowych dla bezpieczeństwa).
Załączam fotkę obszaru z regulatorem, a jest tam jeszcze parę diod zenera i zwykłych zabezpieczających.
Stronę pierwotną z wtórną oprócz transformatorów, łączy jeszcze tajemniczy element o oznaczeniach:
FOD817
Poprawiłem TONI_2003
Zasilacz po zwarciu zielonego z czarnym nie daje żadnych oznak życia.
Sprawdziłem bezpieczniki - są całe. Nic nie wywala.
Napięcie na dużych kondensatorach wyjściowych w układzie prostownika jest ok. i wynosi ono ok. 360V, tak więc uszkodzenie mostka itp. odpada.
Zastanawia mnie fakt taki, że po stronie wtórnej nie ma zupełnie nigdzie jakiegokolwiek napięcia, także uszkodzenie tkwi prawdopodobnie po stronie pierwotnej (najgorzej jeśli poszły transformatorki.
Po stronie pierwotnej są dwa tranzystory: 2SC3320 oraz jeden 2SK2645.
Nie wyglądają na uszkodzone, a sprawdzałem je, wprawdzie bez wy lutowania, i nie wykazywały żadnych zwarć.
Są na nich różne napięcia rzędu 100V i więcej aczkolwiek zapewne są sterowane impulsowo (więc mierzenie miernikiem niewiele powie) z układu: TL3842 na, którym niema w ogóle żadnych napięć (?). Tzn. na pinie zasilania tego układu jest jedynie 0,12V czyli i tak jest źle.
Sądzicie, że mógł pójść ten regulator PWM?
Szkoda, że dostęp do oscyloskopu będę miał dopiero we wtorek, ale nawet miernik powinien cokolwiek pokazać.
Warystory przeciwprzepięciowe (są tam dwa pomarańczowe o oznaczeniach KVR) też są ok. i nie mają zwarć.
Dziwne jest też, że te dwa duże kondensatory elektrolityczne rozładowują się bardzo wolno po wyjęciu wtyczki 230V.
Są tam dwa rezystory, które są właśnie po to, żeby przez nie rozładować te kondensatory, gdy nie ma podłączonego obciążenia, czyli wtedy gdy nie mają dokąd oddać swojej nagromadzonej energii (standardowo montowane są takie w układach prostownikowych dla bezpieczeństwa).
Załączam fotkę obszaru z regulatorem, a jest tam jeszcze parę diod zenera i zwykłych zabezpieczających.
Stronę pierwotną z wtórną oprócz transformatorów, łączy jeszcze tajemniczy element o oznaczeniach:
Poprawiłem TONI_2003