logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
REKLAMA
REKLAMA
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Dlaczego auto zdalnie sterowane nie jedzie do przodu po podłączeniu 9.6V?

Verona 18 Wrz 2008 14:42 3728 3
REKLAMA
  • #1 5546918
    Verona
    Poziom 23  
    Posty: 966
    Pomógł: 4
    Ocena: 105
    Witam.
    A więc podłączyłem akumulator 9.6V ze starego samochodzika pod inne auto na 6 baterii. Wszystko było pięknie, auto jeździło szybko i z dużą siłą, wprost idealnie. Zabawa skończyła się po kilku minutach, auto nie chciało jechać. Myślałem że akumulatorek się odczepił, ale auto mogło jechać w tył i skręcać :/

    O ile się domyślam to przez to że najczęściej auto jechało do przodu co jest oczywiste i coś się przepaliło, ale co? ,Wszystko wygląda normalnie, nic się nie dymi, a jednak nie może jechać. Co się mogło przepalić? Jest jakaś szansa na naprawę? To zwykła zabawka i myślałem że do czegoś się przyda. Nie ma sensu kupować drugie takie auto by się stało to samo...

    Nie dziwił bym się gdybym podłączył 12V lub więcej, ale to przecież tylko 9.6 :/ Dodam że akumulatorek ładował się się 3 dni. Ma to jakieś znaczenie? Przypadkowo zrobiłem zwarcie (nie w aucie) i akumulator zaczął sie dymić a raczej plastik na nim...

    Co mam teraz zrobić? Miałem wielkie plany, a wszystko trafiło szlak przy podłączeniu głupiego akumulatorka... Jest w tym jakaś istotna część które mogła się spalić?

    Bardzo proszę o pomoc...Nie kupię nowego i lepszego za 100-200 zł bo to nie możliwe. Idzie jakoś uratować tą chińszczyznę? Mam jeszcze podobne auto, i chyba z tej samej firmy tylko że nie mam pilota. Jest mniejsze, ale środek wydaje mi się identyczny, tak samo nalepki na obudowie. Moze wymontować jakąś część z jego?

    Proszę o pomoc!
  • REKLAMA
  • #2 5546984
    xerif
    Poziom 14  
    Posty: 103
    Pomógł: 10
    Ocena: 13
    Prawdopodobnie zaszkodziło 0.6V więcej. Ale wspomniałeś też coś o zwarciu w akumulatorze...

    Na moje przepalił się jakiś element, ale nie powiem ci jaki, bo nie znam budowy takich samochodów. Weź miernik do ręki i posprawdzaj po kolei elementy. Potem sprawdź czy przy próbie jechania do przodu przepływa prąd przez układ sterowniczy.

    I może opisz bardziej szczegółowo co stało się po tych kilku minutach :)
  • REKLAMA
  • #3 5547097
    Verona
    Poziom 23  
    Posty: 966
    Pomógł: 4
    Ocena: 105
    Nie mam miernika :P Ale może jakiś załatwię...

    No to po tych kilku minutach wjechałem pod górkę (chodzik z kostki, mam dosyć ozdobny ogród i wiele jakiś przeszkód), zjechałem z góry torpedą i uderzyłem w borówki. Wycofałem się, gdy chciałem jechać dalej to tylko koło ledwo drgnęło i już nie chciało jechać dalej.
  • #4 5549171
    zbigrat
    Poziom 11  
    Posty: 8
    Pomógł: 1
    Na moją skołataną głowę, do takich prostych zabawek ze wschodu pod żadnym pozorem nie wolno wkładać akumulatorów. A to z prostej przyczyny: zwykła bateria ma dość dużą rezystancję wewnętrzną, która stanowi naturalny ogranicznik pobieranego prądu co w połączeniu z prościutkimi układami elektronicznymi autka, nie posiadającymi własnych obwodów stabilizacji zasilania stanowi dość zgraną parę...
    Inaczej jest w przypadku akumulatora szczególnie z tych nowszych typów, który na żądanie dostarcza prądu "ile fabryka dała, co w przypadku braku ogranicznika prądu daje efekty j.w.
    Ogólnie znane jest podobne zjawisko sprzed kilku lat, kiedy to powszechne były discmany (odtwarzacze CD). Koleś chciał ułatwić sobie, a utrudnić własnym uszom życie, wkładał akumulator Panasonica lub Energizera do takiego cacka od wrogów Tybetu i pozostawał mu sprawny akumulator...
    Co mogę poradzić? Jeśli to zabawka za 30 PLN z marketu to szkoda zachodu - nikt tego nie naprawi. Jeśli przeciwnie, to poszukaj w okolicy jakiegoś hobbysty, który Ci pomoże. A może spróbuj ten drugi samochód z pilotem od tego zepsutego, ludzie często mają kłopot: mają dwa pojazdy, dla każdego dzieciaka po jednym, a w domu awantura bo oba jeżdżą synchronicznie, od jednego pilota. Jak zadziała - przełóż bebechy.
    Życzę powodzenia.
REKLAMA