No i właśnie....po co się brać za coś o czym nie ma się pojęcia???Czytam to forum i potwierdza się tylko moje spostrzeżenie poczynione już dawno temu : prawie wszyscy polacy to jednocześnie lekarze , mechanicy i fachowcy w innych dziedzinach ...tylko jak przychodzi co do czego to mało kto wie o co tak naprawdę chodzi. Ludzie...kiedy ten nasz naród zrozumie,że należy być dobrym w tym co się robi (z czego się żyje) a nie po trochu ze wszystkiego. Prawie 50 lat komuny wpoiło w nas konieczność kombinowania ale może już wystarczy?
Nie wiem jak Wy ale ja od kiedy korzystam z usług fachowców i wybieram ich nie tylko patrząc na cenę usługi jestem zadowolony. Mnie też żal dupę ściska jak muszę wydać więcej niż znajomy za podobną lub taką samą usługę ale przynajmniej wiem ,że nie wrócę do tematu tak szybko jak on ponieważ robota wykonana jest na innym poziomie a koszty jak się policzy tak naprawdę porównywalne - lepszy fachman zrobi trwalszą robotę i zaoszczędzi materiał a w tym konkretnym przypadku dotyczącym kotłów gazowych zapewni usunięcie usterki w sposób zapewniający bezpieczeństwo eksploatacji. Jestem przerażony czytając niektóre posty , gdzie niektórzy wesołki piszą : "...a co to gaz albo prąd ? Tyle ludzi w tym grzebie i nic im nie jest..to i ja mogę" ...Ja pierdziu... pewnie ,że nie ma co panikować ale czy to oznacza od razu ,że można lekceważyć zagrożenia? Nie dajcie się zwariować tzw Adamom Słodowym. Naprawa kotłów co wymaga nie tylko umiejętności ale też doświadczenia i wiedzy.Skąd ma ją brać urzytkownik kotła gazowego szt 1 ??? Wielokrotnie byłem świadkiem totalnej porażki użytkownika ,który sam sobie naprawiał kocioł w efekcie czego np drobna regulacja którą należało przeprowadzić za kwotę 30 zł urosła do kilkuset złotowego problemu na skutek elementarnego braku wiedzy i zniszczeń jakie sam sobie sprawił swoimi działaniami.
Nie twiertdzę,że wszyscy którzy zajmują się kotłami gazowymi profesjonalnie to fachowcy ale część z nich na pewno. Warto popytać znajomych i samemu ocenić pracę fachowca na miejscu.A w jaki sposób? Wbrew pozorom to bardzo proste...wystarczy popatrzeć na narzędzia - który z profesjonalistów urzywa sprzętu z "biedronki"??? Żaden - a wiecie dlaczego? Bo mu się to nie opłaca! Jeśli ma dobre narzędzia i sprzęt to znaczy ,że zarabia CZYLI MA DOŚWIADZCZENIE a to oznacza,że ma i klientów ....a więc ma doświadczenie ...i tak by można w kółko.Czytałem na różnych forach "porady" domorosłych pożal się Boże fachowców...współczuję tym którzy im zaufali. Z całą pewnością w najlepszym przypadku mocno sobie nie poprawili sytuacji a być może "padło" im coś poważniejszego za dużo większą kasę. Brak wiedzy na temat całości mechanizmów i zasad pracy urządzeń a jedynie wyrywkowe działanie (np ....bo jestem, elektronikiem to sobie poradzę) kończą się w gruncie rzeczy porażką ,która nie zawsze nie zawsze łączona jest z tym postępowaniem ale prawie zawsze jest jego wynikiem.
Tak czy inaczej pozdrawiam tych wszystkich którzy lubią sobie pogrzebać...dzięki Wam również i moje istnienie w zawodzie nabiera sensu...
Dodano po 6 [minuty]:
No i właśnie....po co się brać za coś o czym nie ma się pojęcia???Czytam to forum i potwierdza się tylko moje spostrzeżenie poczynione już dawno temu : prawie wszyscy polacy to jednocześnie lekarze , mechanicy i fachowcy w innych dziedzinach ...tylko jak przychodzi co do czego to mało kto wie o co tak naprawdę chodzi. Ludzie...kiedy ten nasz naród zrozumie,że należy być dobrym w tym co się robi (z czego się żyje) a nie po trochu ze wszystkiego. Prawie 50 lat komuny wpoiło w nas konieczność kombinowania ale może już wystarczy?
Nie wiem jak Wy ale ja od kiedy korzystam z usług fachowców i wybieram ich nie tylko patrząc na cenę usługi jestem zadowolony. Mnie też żal dupę ściska jak muszę wydać więcej niż znajomy za podobną lub taką samą usługę ale przynajmniej wiem ,że nie wrócę do tematu tak szybko jak on ponieważ robota wykonana jest na innym poziomie a koszty jak się policzy tak naprawdę porównywalne - lepszy fachman zrobi trwalszą robotę i zaoszczędzi materiał a w tym konkretnym przypadku dotyczącym kotłów gazowych zapewni usunięcie usterki w sposób zapewniający bezpieczeństwo eksploatacji. Jestem przerażony czytając niektóre posty , gdzie niektórzy wesołki piszą : "...a co to gaz albo prąd ? Tyle ludzi w tym grzebie i nic im nie jest..to i ja mogę" ...Ja pierdziu... pewnie ,że nie ma co panikować ale czy to oznacza od razu ,że można lekceważyć zagrożenia? Nie dajcie się zwariować tzw Adamom Słodowym. Naprawa kotłów co wymaga nie tylko umiejętności ale też doświadczenia i wiedzy.Skąd ma ją brać urzytkownik kotła gazowego szt 1 ??? Wielokrotnie byłem świadkiem totalnej porażki użytkownika ,który sam sobie naprawiał kocioł w efekcie czego np drobna regulacja którą należało przeprowadzić za kwotę 30 zł urosła do kilkuset złotowego problemu na skutek elementarnego braku wiedzy i zniszczeń jakie sam sobie sprawił swoimi działaniami.
Nie twiertdzę,że wszyscy którzy zajmują się kotłami gazowymi profesjonalnie to fachowcy ale część z nich na pewno. Warto popytać znajomych i samemu ocenić pracę fachowca na miejscu.A w jaki sposób? Wbrew pozorom to bardzo proste...wystarczy popatrzeć na narzędzia - który z profesjonalistów urzywa sprzętu z "biedronki"??? Żaden - a wiecie dlaczego? Bo mu się to nie opłaca! Jeśli ma dobre narzędzia i sprzęt to znaczy ,że zarabia CZYLI MA DOŚWIADZCZENIE a to oznacza,że ma i klientów ....a więc ma doświadczenie ...i tak by można w kółko.Czytałem na różnych forach "porady" domorosłych pożal się Boże fachowców...współczuję tym którzy im zaufali. Z całą pewnością w najlepszym przypadku mocno sobie nie poprawili sytuacji a być może "padło" im coś poważniejszego za dużo większą kasę. Brak wiedzy na temat całości mechanizmów i zasad pracy urządzeń a jedynie wyrywkowe działanie (np ....bo jestem, elektronikiem to sobie poradzę) kończą się w gruncie rzeczy porażką ,która nie zawsze nie zawsze łączona jest z tym postępowaniem ale prawie zawsze jest jego wynikiem.
Tak czy inaczej pozdrawiam tych wszystkich którzy lubią sobie pogrzebać...dzięki Wam również i moje istnienie w zawodzie nabiera sensu...