Dzień dobry!
Jestem nowy na Forum, chciałbym wszystkich powitać i od razu przedstawić swój problem.
Otóż posiadam samochodzik terenowy sterowany radiowo, który miał zamontowane cztery migające diodki, podświetlające koła. Rozkręciłem zabawkę i postanowiłem, że pozamieniam miejscami obecne diodki ale także dodam przełącznik, którym mógłbym wyłączać światła na czas dłuższej jazdy i tym samym zaoszczędzić energię akumulatorka. Wszystko było ok., do czasu, gdy dodałem dwie nowe diodki, świecące jasnym, białym światłem. Musiałem coś za mocno podlutować, bo teraz gdy tylko wyłączę światła, jeden z tranzystorów (na zdjęciu w czerwonym kwadracie) bardzo się grzeje. Początkowo nie widziałem, co się dzieje, bo samochodzik jeździł, ale nagle czuć było zapach palonej elektryki. Odlutowałem wszystko i stwierdziłem, że winę za takie grzanie się układu ponosi właśnie ten przełącznik – bez niego wszystko działa poprawnie. Wymieniłem przełącznik, ale na wszystkich jakimi dysponuję, dzieje się tak samo. Czy mogłem coś spalić lub przez nieuwagę połączyć określone elementy stopem lutowniczym?
Do swojego problemu załączam fotki, które mam nadzieję pomogą.
PS Jeśli temat został umieszony w nieodpowiednim dziale – przepraszam i proszę o jego poprawne ulokowanie.
Jestem nowy na Forum, chciałbym wszystkich powitać i od razu przedstawić swój problem.
Otóż posiadam samochodzik terenowy sterowany radiowo, który miał zamontowane cztery migające diodki, podświetlające koła. Rozkręciłem zabawkę i postanowiłem, że pozamieniam miejscami obecne diodki ale także dodam przełącznik, którym mógłbym wyłączać światła na czas dłuższej jazdy i tym samym zaoszczędzić energię akumulatorka. Wszystko było ok., do czasu, gdy dodałem dwie nowe diodki, świecące jasnym, białym światłem. Musiałem coś za mocno podlutować, bo teraz gdy tylko wyłączę światła, jeden z tranzystorów (na zdjęciu w czerwonym kwadracie) bardzo się grzeje. Początkowo nie widziałem, co się dzieje, bo samochodzik jeździł, ale nagle czuć było zapach palonej elektryki. Odlutowałem wszystko i stwierdziłem, że winę za takie grzanie się układu ponosi właśnie ten przełącznik – bez niego wszystko działa poprawnie. Wymieniłem przełącznik, ale na wszystkich jakimi dysponuję, dzieje się tak samo. Czy mogłem coś spalić lub przez nieuwagę połączyć określone elementy stopem lutowniczym?
Do swojego problemu załączam fotki, które mam nadzieję pomogą.
PS Jeśli temat został umieszony w nieodpowiednim dziale – przepraszam i proszę o jego poprawne ulokowanie.