Odłączyłem wczoraj przepływomierz, odpaliłem auto, zaczęło się super, załączyło się automatyczne ssanie, obroty podskoczyły do ok 1300 obr/min i powoli spadały do ok 700 obr/min. Przejechałem się, było ok. Zgasiłem silnik, poczekałem aż ostygł i odpaliłem ponownie. No i zaczęło się to co przedtem, czyli brak ssania, falujące obroty, lawinowo spadające obroty, po przegazowaniu, praktycznie do zera i bujało. Teraz z podłączonym i odłączonym przepływomierzem jest to samo. Na bezynie falowanie od 1500 do 100 obr/min na gazie mniejsze. Zależy to od temperatury otoczenia. Im niższa tym większe wahania. A zaczęło się od zatankowania przez mojego braciszka 98 zamiast 95. Układ dolotowy powietrza szczelny, krokowiec ok, zawór odpowietrzania baku ok, przepustnica ok. Dwa wtryskiwacze były przepalone, ale już są nowe. Czy ktoś tu coś rozumie z tego?
... bo ja już się pogubiłem.
Dodano po 1 [minuty]: Drogi Autoas, tą książeczkę kupiłem razem z autem, fajna ale nie znajduje się w niej wszystko czego trzeba. Niestety
