Witam,
Mam od pewnego czasu pewną ideę zasilania awaryjnego oświetlenia.
Zasada działania jest taka, gdy mamy prąd w sieci, to po przez zasilacz ładowany jest akumulator. Gdy zanika zasilanie sieci, zapalne są diody, które pobierają prąd z akumulatora. Gdy wraca zasilanie w sieci, diody wyłączają się a akumulator jest ponownie doładowywany. Diody można wyłączyć/włączyć również normalnie wyłącznikiem w ścianie tak jak światło.
Chodzi mi głownie o proces ładowania akumulatora żelowego, gdy jest zasilanie sieci i wyłącznie akumulatora, gdy jest już małą ilość prądu, chyba, że można go rozładować do 0. I jaki kupić akumulator?
I jeszcze pytanie dodatkowe, z ciekawości, np. Akumulator 12V, 14AH, czy jak będę pobierał z niego prąd 1A to wytrzyma on 14H? Jeżeli nie, to jak się na to patrzy?
Ładował bym go zasilaczem 12V/1,5A. Diody, to 3m taśmy z LEDami. Przy tym zasilaczu pobierają one 0,7A.
I na razie chyba tyle pytań. Niestety jest to dla mnie nowy temat, a nie chcę wywalać akumulatorów do kosza.
Mam od pewnego czasu pewną ideę zasilania awaryjnego oświetlenia.
Zasada działania jest taka, gdy mamy prąd w sieci, to po przez zasilacz ładowany jest akumulator. Gdy zanika zasilanie sieci, zapalne są diody, które pobierają prąd z akumulatora. Gdy wraca zasilanie w sieci, diody wyłączają się a akumulator jest ponownie doładowywany. Diody można wyłączyć/włączyć również normalnie wyłącznikiem w ścianie tak jak światło.
Chodzi mi głownie o proces ładowania akumulatora żelowego, gdy jest zasilanie sieci i wyłącznie akumulatora, gdy jest już małą ilość prądu, chyba, że można go rozładować do 0. I jaki kupić akumulator?
I jeszcze pytanie dodatkowe, z ciekawości, np. Akumulator 12V, 14AH, czy jak będę pobierał z niego prąd 1A to wytrzyma on 14H? Jeżeli nie, to jak się na to patrzy?
Ładował bym go zasilaczem 12V/1,5A. Diody, to 3m taśmy z LEDami. Przy tym zasilaczu pobierają one 0,7A.
I na razie chyba tyle pytań. Niestety jest to dla mnie nowy temat, a nie chcę wywalać akumulatorów do kosza.

