Ostatnio w celu słuchania muzyki na imprezie podłączyłem swój wzmacniacz (Career 25G, 25-watowy) do laptopa pod wejście słuchawkowe (jack - mały jack). Muzyka odtwarzała się dziwnie, ponieważ żadnym pokrętłem wzmacniacza nie można było regulować głośności ani jakości dźwięku, tylko przez komputer. Jednak po paru/parunastu minutach dało się czuć nieprzyjemny charakterystyczny smród przypalenia czegoś w środku, więc wzmacniacz został odłączony. Teraz jak intensywniej uderzę w struny na czystym kanale grając z tym piecem, to słychać jakby lekki przester. Co może powodować to 'pierdzenie' wzmacniacza? Jest jeszcze to, że przed podłączeniem do laptopa był on z godzinę nastawiony na mróz (niesiony po dworze). Mam go już z cztery lata. Czy warto go zanosić do naprawy, czy może da się odnaleźć problem samemu?
Poniżej zdjęcie płytki wzmacniacza. To świecące po środku to naklejka.
Poniżej zdjęcie płytki wzmacniacza. To świecące po środku to naklejka.