Trafił do mnie taki mały wzmacniacz z piecyka gitarowego. Opis uszkodzenia jaki otrzymałem - przerywa dźwięk, brumi na pogłosie (sprężyna wbudowana).
Jak się okazało - budowa prosta, aż za bardzo. Przyczyny były trzy:
1. Gniazdo zewnętrznego głośnika (odłączające wewnętrzny) ze starości nie kontaktowało - odgięte i zaśniedziałe styki rozrywne (gniazdo plastikowe jack mono).
2. Przełącznik clean/overdrive nie kontaktuje ( wciskany przełącznik mini - dwu-pozycyjny).
3. Źle podłączone wtyczki z przetworników (nadajnika i odbiornika) sprężyny (odbiornik musi być z dala od transformatora sieciowego).
Jeśli chodzi o gniazda - zdecydowałem się wymienić wszystkie trzy - wszystkie były mocno zaśniedziałe, a na dodatek ktoś wcześniej próbował pozbyć się problemu za pomocą środka do odkręcania zardzewiałych śrub... (wiadomo jakiego).
Z przełącznikiem był natomiast kłopot, bo nietypowy )przynajmniej o tyle, ze nie miałem w zasobach nowego). Koniec końców zdecydowałem się do niego dobrać i wyczyścić - przede wszystkim z tego szuwaksu od śrub i tlenków siarki na samych stykach stałych - gumka myszka jest jak się okazuje niezawodna w takich wypadkach. Żadne środki z serii KONTAKT 60, 61 czy WL nie zdawały egzaminu - warstwa siarczków nie poddawała się im. Po rozebraniu i oczyszczeniu kilka kropel KONTAKTu 61 dla zabezpieczenia powierzchni przed utlenianiem, lekkie dogięcie styków ruchomych i udało się złożyć bez problemów.
Po złożeniu w całość (płyta włożona do chassis i wklejeniu sprężyna (na marginesie - chińczyk wymyślił sobie mocowanie do chassis układu sprężyny za pomocą dwustronnej samoprzylepnej gąbki - oczywiście puściła i sprężyna latała sobie swobodnie w obudowie) okazało się, że nie gra... Więc znów rozebranie - wyklejenie sprężyny i wymontowanie płytki) i sprawdzenie co spsociłem - Winny okazał się kondensator przy gnieździe wejściowym - musiałem najwidoczniej (nie ja pierwszy) przy wkładaniu płytki wygiąć go na nóżkach i się była ułamała...
Przy okazji okazało się, ze są dwa systemy gniazd jack (plastikowe przykręcane nakrętką do płyty czołowej) - akurat na trzy jakie wymieniłem jedno gniazdo trafiło się z odwrotnym ułożeniem styków - w miejsce rozwieranego sygnałowego był stały do masy... Musiałem więc wymontować to gniazdo (niestety ostatnie z zapasu) i przełożyć blaszki styków.
Kolejne włożenie płyty, wklejenie sprężyny (butapren do gąbki przyklejonej do chassis jako amortyzacja) i wreszcie zagadało..
W sumie mimo, ze takie maleństwo, to całkiem-całkiem nieźle. Szum na przyzwoitym poziome (dopiero otworzenie na full powrotu ze sprężyny był wyraźnie zauważalny) a i przydźwięku zero... Końcówka na TDA 2030 - 15W/8 omach według producenta pieca - według pomiarów niewiele mniej.
Podsumowując - naprawa to koszt trzech gniazd i kilku godzin dłubania. Jak na przywrócenie pełnej sprawności - chyba było warto.
Jak się okazało - budowa prosta, aż za bardzo. Przyczyny były trzy:
1. Gniazdo zewnętrznego głośnika (odłączające wewnętrzny) ze starości nie kontaktowało - odgięte i zaśniedziałe styki rozrywne (gniazdo plastikowe jack mono).
2. Przełącznik clean/overdrive nie kontaktuje ( wciskany przełącznik mini - dwu-pozycyjny).
3. Źle podłączone wtyczki z przetworników (nadajnika i odbiornika) sprężyny (odbiornik musi być z dala od transformatora sieciowego).
Jeśli chodzi o gniazda - zdecydowałem się wymienić wszystkie trzy - wszystkie były mocno zaśniedziałe, a na dodatek ktoś wcześniej próbował pozbyć się problemu za pomocą środka do odkręcania zardzewiałych śrub... (wiadomo jakiego).
Z przełącznikiem był natomiast kłopot, bo nietypowy )przynajmniej o tyle, ze nie miałem w zasobach nowego). Koniec końców zdecydowałem się do niego dobrać i wyczyścić - przede wszystkim z tego szuwaksu od śrub i tlenków siarki na samych stykach stałych - gumka myszka jest jak się okazuje niezawodna w takich wypadkach. Żadne środki z serii KONTAKT 60, 61 czy WL nie zdawały egzaminu - warstwa siarczków nie poddawała się im. Po rozebraniu i oczyszczeniu kilka kropel KONTAKTu 61 dla zabezpieczenia powierzchni przed utlenianiem, lekkie dogięcie styków ruchomych i udało się złożyć bez problemów.
Po złożeniu w całość (płyta włożona do chassis i wklejeniu sprężyna (na marginesie - chińczyk wymyślił sobie mocowanie do chassis układu sprężyny za pomocą dwustronnej samoprzylepnej gąbki - oczywiście puściła i sprężyna latała sobie swobodnie w obudowie) okazało się, że nie gra... Więc znów rozebranie - wyklejenie sprężyny i wymontowanie płytki) i sprawdzenie co spsociłem - Winny okazał się kondensator przy gnieździe wejściowym - musiałem najwidoczniej (nie ja pierwszy) przy wkładaniu płytki wygiąć go na nóżkach i się była ułamała...
Przy okazji okazało się, ze są dwa systemy gniazd jack (plastikowe przykręcane nakrętką do płyty czołowej) - akurat na trzy jakie wymieniłem jedno gniazdo trafiło się z odwrotnym ułożeniem styków - w miejsce rozwieranego sygnałowego był stały do masy... Musiałem więc wymontować to gniazdo (niestety ostatnie z zapasu) i przełożyć blaszki styków.
Kolejne włożenie płyty, wklejenie sprężyny (butapren do gąbki przyklejonej do chassis jako amortyzacja) i wreszcie zagadało..
W sumie mimo, ze takie maleństwo, to całkiem-całkiem nieźle. Szum na przyzwoitym poziome (dopiero otworzenie na full powrotu ze sprężyny był wyraźnie zauważalny) a i przydźwięku zero... Końcówka na TDA 2030 - 15W/8 omach według producenta pieca - według pomiarów niewiele mniej.
Podsumowując - naprawa to koszt trzech gniazd i kilku godzin dłubania. Jak na przywrócenie pełnej sprawności - chyba było warto.