Jak w temacie, problem z zapalaniem. Szukałem już na forum podobnej usterki, owszem jest na temat złego zapalania, ale ten mój ' umarł na amen'. Jak były te silniejsze mrozy
/-10, -20/ to kilka razy trzeba było kręcić aż zapalił, ale podobno to normalne.
Aż tu po przyjeździe z pracy postał 2 godzinki i przy próbie zapalenia nic!. Rozrusznik kręcił normalnie, silnik jeszcze trochę ciepły i nie dał żadnego znaku życia. Poruszałem pod maską kabelkami różnymi, sprawdziłem czy coś nie urwane i potem normalnie zapalił.
Jeździł do wieczora / kilka razy odpalał/ bez problemu, niestety rano to samo. NIC. I już próby poruszania kabelków i złączek nic nie dały. Paliwo do pompy dochodzi, słychać przy przekręceniu stacyjki stuk przekaźnika w pompie i terkot korektorka kąta wtrysku, auto dalej martwe. Pytałem znajomych 'fachowców' diagnoza : Pompa. Albo różne czujniki, podobno ich tam jest sporo, Zrobią ale trzeba auto dowieźć do warsztatu. Za kilka dni. Ale jak, jak stoi i nie pali? Może to coś co już któryś z szanownych kolegów przerabiał?
Dzięki za ewentualną podpowiedź.
/-10, -20/ to kilka razy trzeba było kręcić aż zapalił, ale podobno to normalne.
Aż tu po przyjeździe z pracy postał 2 godzinki i przy próbie zapalenia nic!. Rozrusznik kręcił normalnie, silnik jeszcze trochę ciepły i nie dał żadnego znaku życia. Poruszałem pod maską kabelkami różnymi, sprawdziłem czy coś nie urwane i potem normalnie zapalił.
Jeździł do wieczora / kilka razy odpalał/ bez problemu, niestety rano to samo. NIC. I już próby poruszania kabelków i złączek nic nie dały. Paliwo do pompy dochodzi, słychać przy przekręceniu stacyjki stuk przekaźnika w pompie i terkot korektorka kąta wtrysku, auto dalej martwe. Pytałem znajomych 'fachowców' diagnoza : Pompa. Albo różne czujniki, podobno ich tam jest sporo, Zrobią ale trzeba auto dowieźć do warsztatu. Za kilka dni. Ale jak, jak stoi i nie pali? Może to coś co już któryś z szanownych kolegów przerabiał?
Dzięki za ewentualną podpowiedź.