witam.
przejdę może od razu do rzeczy:
posiadam poloneza caro 1.6 GLI wtrysk jednopunktowy GAZ
problem polega na tym ze gdy go odpalę (na gazie bo benzyny nie mam, pompka się skończyla..:/) obroty idą od razu do góry ale to dlatego pewnie ze przy paleniu dodaje gazu i gdy spadną obroty do tak mniej więcej 1200 pracuje ładnie aż temperatura cieczy dojdzie do ok 60 stopni wtedy obroty zaczynają falować od 800 do 1500 i wraz ze wzrostem temperatury obroty zaczynają mocniej wariować aż silnik gasnie...jesli rozgrzeje go mocniej to wogole obrotow nie trzyma tylko wskazowka spada w dół jak z przepasci i gasnie :/ . już sam nie wiem co to może być od 3 dni przekopuje internet a zwłaszcza "elektrodę" i nic podobnego do mojego przypadku nie mogę znaleźć. regulowałem już gaz tylko ta własnie srubka od wolnych obrotów jakby nie reagowała sprawdzałem silniczek krokowy w "gaźniku" działa (odkręciłem go podłączyłem pod kostkę i się wysuną) poza tym czysciłem cały "gaźnik" do wymiany poszła jedna uszczelka która przepuszczała powietrze z lub do silnika krokowego. jest szczelny bo gdy zatykam filtr to gasnie i ma lepsze "ssanie" niż kiedys wyciagałem czujnik położenia walu wygląda ze jest ok. regenerowałem parownik (lovato)wymienione wszystkie membrany i gumki + filterek od gazu. podejżewam ze może to być sonda lambda tylko pytanie (może głupie) ale gdzie ona jest bo na kolektorze jej nie widzę :/. problemy te zaczęły się od czasu gdy pękła mi linka sprzęgła i musiałem dojechać 5 km do roboty paląc go z rozrusznika na biegu... po wymianie linki przejechałem ok 150 km i wszystko było ok. ale później zaczęły wariować obroty wiec zregenerowałem parownik... wyregulowałem gaz z kolegą (3000 obr. dwie "srubki" wkręcone i jakos obroty trochę skakały ale nie gasł aż do pewnego momentu na swiatłach stoję i nagle zgasł ledwo odpaliłem i już tak od tamtej pory gasnie :/ podłożyłem "podkładkę" pod regulacje przepustnicy żeby była lekko otwarta i tak przejechałem od 200 km ale irytuje mnie jak podjeżdżam do skrzyżowania a silnik mi "wyje" i mogę już zapomnieć o hamowaniu silnikiem... jest jeszcze cos dziwnego bo jak zwolnię prawie do 0 to mimo lekko otwartej przepustnicy obroty spadają do 1000 (na zimnym silniku nie spadają wręcz rosną po wcisnięciu sprzęgła). osiągi ma takie jakie miał "przed" moc jest mniej więcej taka sama.
zapomniałem jeszcze dodać ze jak się zagrzeje to ciężko pali,jak sam zgasnie na wolnych obrotach to go nie odpalę na gazie ale patent na to już znalazłem przełączam na benzynę kręcę aż zaskoczy i szybko przełączam na gaz (tzn. tak jakby zalewało gazem a kręcąc na benzynie wypalam to co jest juz w komorze spalania)problemu nie ma jesli zgaszę silnik na obrotach...
może ktos miał taki przypadek i podpowie co może być nie tak...
przejdę może od razu do rzeczy:
posiadam poloneza caro 1.6 GLI wtrysk jednopunktowy GAZ
problem polega na tym ze gdy go odpalę (na gazie bo benzyny nie mam, pompka się skończyla..:/) obroty idą od razu do góry ale to dlatego pewnie ze przy paleniu dodaje gazu i gdy spadną obroty do tak mniej więcej 1200 pracuje ładnie aż temperatura cieczy dojdzie do ok 60 stopni wtedy obroty zaczynają falować od 800 do 1500 i wraz ze wzrostem temperatury obroty zaczynają mocniej wariować aż silnik gasnie...jesli rozgrzeje go mocniej to wogole obrotow nie trzyma tylko wskazowka spada w dół jak z przepasci i gasnie :/ . już sam nie wiem co to może być od 3 dni przekopuje internet a zwłaszcza "elektrodę" i nic podobnego do mojego przypadku nie mogę znaleźć. regulowałem już gaz tylko ta własnie srubka od wolnych obrotów jakby nie reagowała sprawdzałem silniczek krokowy w "gaźniku" działa (odkręciłem go podłączyłem pod kostkę i się wysuną) poza tym czysciłem cały "gaźnik" do wymiany poszła jedna uszczelka która przepuszczała powietrze z lub do silnika krokowego. jest szczelny bo gdy zatykam filtr to gasnie i ma lepsze "ssanie" niż kiedys wyciagałem czujnik położenia walu wygląda ze jest ok. regenerowałem parownik (lovato)wymienione wszystkie membrany i gumki + filterek od gazu. podejżewam ze może to być sonda lambda tylko pytanie (może głupie) ale gdzie ona jest bo na kolektorze jej nie widzę :/. problemy te zaczęły się od czasu gdy pękła mi linka sprzęgła i musiałem dojechać 5 km do roboty paląc go z rozrusznika na biegu... po wymianie linki przejechałem ok 150 km i wszystko było ok. ale później zaczęły wariować obroty wiec zregenerowałem parownik... wyregulowałem gaz z kolegą (3000 obr. dwie "srubki" wkręcone i jakos obroty trochę skakały ale nie gasł aż do pewnego momentu na swiatłach stoję i nagle zgasł ledwo odpaliłem i już tak od tamtej pory gasnie :/ podłożyłem "podkładkę" pod regulacje przepustnicy żeby była lekko otwarta i tak przejechałem od 200 km ale irytuje mnie jak podjeżdżam do skrzyżowania a silnik mi "wyje" i mogę już zapomnieć o hamowaniu silnikiem... jest jeszcze cos dziwnego bo jak zwolnię prawie do 0 to mimo lekko otwartej przepustnicy obroty spadają do 1000 (na zimnym silniku nie spadają wręcz rosną po wcisnięciu sprzęgła). osiągi ma takie jakie miał "przed" moc jest mniej więcej taka sama.
zapomniałem jeszcze dodać ze jak się zagrzeje to ciężko pali,jak sam zgasnie na wolnych obrotach to go nie odpalę na gazie ale patent na to już znalazłem przełączam na benzynę kręcę aż zaskoczy i szybko przełączam na gaz (tzn. tak jakby zalewało gazem a kręcąc na benzynie wypalam to co jest juz w komorze spalania)problemu nie ma jesli zgaszę silnik na obrotach...
może ktos miał taki przypadek i podpowie co może być nie tak...