Witam,
Posiadam Poloneza Caro rocznik 95 1.6 GLI abimex z instalacją LPG Landi (coś pomiędzy 2001-2003r montowane).
Problem jest dość durny, gdy jadę normalnie bez szaleństw silnik chodzi jak marzenie, obroty pięknie trzymają ok. 1000, nic nie gaśnie nie stuka nie szarpie, lecz problem zaczyna się gdy postanawiam wyjść za to zielone pole na obrotomierzu (poza 3.5tyś) po dosłownie krótkim odcinku (nie zamykania obrotomierza, lecz do 5tyś i zmiana biegu) załóżmy ze szkoły do domu mam jakieś 4-5km nie idzie jechać przez ostatni kilometr. Naciskając sprzęgło silnik łapie obroty 300-400 po czym gaśnie (obrotomierz opada..opada..opada... i zdycha silnik). Zaznaczam iż dzieje się tak tylko gdy jeżdżę szybciej (lub ucze się lekko zarzucać tyłem jako że zima). Samochodzik po stoi nockę pod domem, rano wsiadam i jest znowu idealnie, jadę szybko spóźniony do szkoły no i zdycha, wracam spokojnie do domu (nie wychodząc poza 2.5tyś-3tyś) i jest miód.
Kod błędu pokazuje 12 (co jest normalne gdy silnik nie jest odpalony)
Nie mam możliwości sprawdzenia lambdy, na weekendzie czepie się chociaż lekkiego przeczyszczenia silniczka krokowego, lecz może macie jakieś inne pomysły?
Jeżdżę cały czas na LPG (tankuje w zaufanym miejscu), samochodem jeździł mój tatusiek przez kilkanaście lat, odpalany zawsze z benzyny a następnie przełączany na gaz..
Głowica planowana jakiś czas temu. Schemat sprężania:
11.5
9.5
9.5
9.5
Nachylenie zaworów prawidłowe.
Temperatura silnika do 90 (nie przekracza)
Nie ma problemu z wkręcaniem się na obroty, moc piękna jak na poloneza, lecz denerwuje mnie gaśnięcie.
info dodatkowe:
Przebieg 89tyś
Nigdy nie bity
Większość części (lambda czujniki itp.pierdoły) oryginalne
Posiadam Poloneza Caro rocznik 95 1.6 GLI abimex z instalacją LPG Landi (coś pomiędzy 2001-2003r montowane).
Problem jest dość durny, gdy jadę normalnie bez szaleństw silnik chodzi jak marzenie, obroty pięknie trzymają ok. 1000, nic nie gaśnie nie stuka nie szarpie, lecz problem zaczyna się gdy postanawiam wyjść za to zielone pole na obrotomierzu (poza 3.5tyś) po dosłownie krótkim odcinku (nie zamykania obrotomierza, lecz do 5tyś i zmiana biegu) załóżmy ze szkoły do domu mam jakieś 4-5km nie idzie jechać przez ostatni kilometr. Naciskając sprzęgło silnik łapie obroty 300-400 po czym gaśnie (obrotomierz opada..opada..opada... i zdycha silnik). Zaznaczam iż dzieje się tak tylko gdy jeżdżę szybciej (lub ucze się lekko zarzucać tyłem jako że zima). Samochodzik po stoi nockę pod domem, rano wsiadam i jest znowu idealnie, jadę szybko spóźniony do szkoły no i zdycha, wracam spokojnie do domu (nie wychodząc poza 2.5tyś-3tyś) i jest miód.
Kod błędu pokazuje 12 (co jest normalne gdy silnik nie jest odpalony)
Nie mam możliwości sprawdzenia lambdy, na weekendzie czepie się chociaż lekkiego przeczyszczenia silniczka krokowego, lecz może macie jakieś inne pomysły?
Jeżdżę cały czas na LPG (tankuje w zaufanym miejscu), samochodem jeździł mój tatusiek przez kilkanaście lat, odpalany zawsze z benzyny a następnie przełączany na gaz..
Głowica planowana jakiś czas temu. Schemat sprężania:
11.5
9.5
9.5
9.5
Nachylenie zaworów prawidłowe.
Temperatura silnika do 90 (nie przekracza)
Nie ma problemu z wkręcaniem się na obroty, moc piękna jak na poloneza, lecz denerwuje mnie gaśnięcie.
info dodatkowe:
Przebieg 89tyś
Nigdy nie bity
Większość części (lambda czujniki itp.pierdoły) oryginalne